2026-10-28, Paryż
Trochę bliżej gwiazd… (komentarz z Francji)
Dzień, który warto zapisać białym piórkiem lotki. Kolejny taki dzień.
Po 25 sierpnia 2026 roku ta niedziela, 25 października, na zawsze pozostanie w historii francuskiego badmintona. Christo (fot. 1) zapewnił Francji historyczny tytuł podczas turnieju Yonex French Open – pierwszy w erze Super Series/ World Tour. Tym samym zapewnił sobie pierwsze miejsce w światowym rankingu. Coś niespotykanego.

Cóż za szczęście, że mogłem tego doświadczyć. Sport i jego niesamowite emocje. Możliwość dzielenia tej chwili kilka metrów od Tomy, ojca, i Antho, trenera, stojących tuż za Christo, kiedy ten upuścił rakietę po tytanicznej walce, a historia zapisała się wielkimi literami na tym pięknym zielonym korcie na Arenie Grand Paris. Przed wypełnioną po brzegi halą tysiące fanów świętowało, dzieląc tę wyjątkową chwilę. Kilka minut później znalazł się na podium, uśmiechnięty od ucha do ucha, z charakterystyczną dla siebie skromnością.


Fot. 2. Decydujący moment meczu. On w to nie wierzy. W tej właśnie chwili Christo staje się numerem 1 na świecie

Trudno mi było robić zdjęcia: łzy same spływały mi po policzkach. Być może dlatego, że poczułem ogromną więź, przepełniającą radość i dumę na widok całego szczęścia, jakie ten „mały chłopak z Południa” i jego zespół dawali ludziom – wszystkim tym, którzy od lat, od dziesięcioleci pracowali, by pewnego dnia tego doświadczyć. Oczywiście ten magiczny dzień nigdy nie przyćmi tej drugiej „delhijskiej” chwili, kiedy to Delphine, Thom i Alex wprowadzili nasz naród z wielkim rozmachem do historii sportu dzięki tym dwóm tytułom mistrzowskim zdobytym na indyjskiej ziemi. Jednak tę chwilę wielu z nas przeżywało z daleka. Wczoraj w Tremblay – mieście w regionie paryskim, które przez 61 minut tego pełnego napięcia finału w pełni zasłużyło na swoją nazwę* – świętowaliśmy w pełni. Ponieważ zgromadziło to entuzjastycznych kibiców, wolontariuszy French Open, kadrę federacji i partnerów, a wszystkie oczy błyszczały podziwem i dumą. Tam, tuż obok akcji.

Fot. 3. Nie ma nic lepszego niż matczyny pocałunek na podium!

Étienne Thobois**, jak zawsze charyzmatyczny, wręczał trofea, wyraźnie wzruszony. Podobnie jak nasz prezes Franck Laurent, którego hojne, trwające 17 minut uściski pobiły rekord długości! Uścisk pełen tej prostej i spontanicznej wdzięczności, którą wszyscy odczuwaliśmy. A Christo zaprosił całą swoją rodzinę na podium – co było znakomitym odstępstwem od skądinąd dopracowanego protokołu. Bo tak, to zwycięstwo jest przede wszystkim zwycięstwem zespołu. Bracia nieustannie o tym przypominają. Ta rodzina Popovów, która tak wiele wnosi do francuskiego badmintona. Rodzina w szerokim znaczeniu tego słowa, o tak pięknych wartościach, bogata w tę podwójną kulturę. Na korcie to wojownicy, którzy nigdy się nie poddają, prawdziwe tygrysy. A poza nim – chłopcy o sercach ze złota, o wzorowej uprzejmości, pełni szacunku i dobrych manier.

Mamy niesamowitą szansę, że w naszej dyscyplinie sportowej mamy takich Mistrzów. Wielką literą „M”. Oczywiście ze względu na ich talent, ale także na ich pracę i odwagę – bo sam talent nie wystarczy. Wszyscy są prawdziwymi tytanami pracy. Christo, Tomi, którzy zasługują na uwagę w takim samym stopniu jak „ci drudzy” bracia od tenisa stołowego***. Tomi, zawsze elegancki, pełniący rolę „starszego brata” całego narodu, kapitana statku – solidnego i dzielnego. Wokół nich pokolenie wyjątkowe pod wieloma względami. Alex, ten wesoły chłopak o ciele Herkulesa, o pięknej duszy, wielkiej prostocie i prawdziwej życzliwości. Ogromny talent i tytuł mistrza świata, który nie zmienił ani jego skromności, ani pragnienia, by pójść jeszcze dalej. W tym tygodniu dał z siebie wszystko i z honorem przegrał w półfinale z młodym Indonezyjczykiem, którego imię warto zapamiętać: Mohammad Zaki UBAIDILLAH, znany jako „Zack”.

Fot. 4. Alex Lanier również zabłysnął pełnym blaskiem

Thom i Delphine, dla których zakończenie półfinału było tak frustrujące, zwłaszcza po tym punkcie karnym przy stanie 19:19 w trzecim secie****. Jednak po raz kolejny: przepisy to przepisy, choć zawsze można dyskutować nad ich zastosowaniem i tym „duchem przepisów”, którego tutaj najwyraźniej zabrakło. Po kilku sekundach całkowicie zrozumiałej irytacji lub smutku oboje nasi zawodnicy wykazali się ogromną mądrością. Pomimo tej porażki na ostatniej prostej, o włos od pierwszego finału na French Open, bardzo szybko uzyskali dystans do sytuacji. I poświęcili czas – naprawdę dużo czasu – na podziękowanie publiczności, rozdawanie autografów, robienie selfie z dziećmi, po czym w strefie mieszanej przypomnieli dziennikarzom, że tak właśnie wygląda ta gra. Że kilka miesięcy temu sami skorzystali na tej samej zasadzie 25 sekund: ich malezyjscy przeciwnicy zostali wówczas ukarani punktem w równie kluczowych okolicznościach.

Thom, ze swoją niesamowitą wizją, powściągliwością i wielką ludzką mądrością. Delphine, ze swoją spontanicznością, ogromnym sercem i radością życia, która promieniuje na korcie, nie wspominając już o jej fenomenalnej grze przy siatce. Oboje po raz kolejny podnieśli na duchu całe pokolenie młodych badmintonistów, którzy słusznie traktują ich jako wzorce do naśladowania.

Fot. 5. Thom i Delphine – klasa nawet w porażce. Czapki z głów

Możemy być dumni z naszych mistrzów oraz ze wszystkich, którzy tak dumnie reprezentują nasze barwy, jak Anya, Lucas, Maël, Arnaud, Léa, Julien, William i pozostali. To ludzie, którzy – wykraczając daleko poza swoje sportowe osiągnięcia, ciężką pracę i talent – są po prostu wspaniałymi osobami.

Tak więc bez wątpienia będzie „przed” i „po” 25 października. 25 – liczba, która wydaje się przynosić mi szczęście: moja „półrocznica”, data urodzin mojej babci Denise, tak bliskiej mojemu sercu, która tego dnia skończyłaby 96 lat. Nie wiedziała zbyt wiele o badmintonie, ale zawsze czytała artykuły na temat tego sportu w gazecie „Ouest-France” w swojej małej przybranej wiosce Sainte-Marine.

A więc 25 października. Data, którą warto zapamiętać na zawsze.

Tydzień dobiega końca, pozostawiając wspomnienia, które jeszcze długo będą pobudzać wyobraźnię wszystkich, którzy wzięli udział w tej pięknej uroczystości, zakończonej feerią emocji. Dziękujemy wszystkim tym małym i dużym różowym opiekunom, wolontariuszom, bez których ta wspaniała machina nie mogłaby działać, pod troskliwym kierownictwem Louisa, Clémenta i ich zespołów. Dziękujemy również całemu zespołowi ds. komunikacji, który jak zawsze zadbał o nas z najwyższą troską, jednocześnie pracując z ogromnym zaangażowaniem, aby zapewnić naszemu pięknemu sportowi widoczność, na jaką 
zasługuje.

Szczególne podziękowania kieruję do mojej solibadzkiej gromadki – tych wolontariuszy o wielkich sercach, którzy nie liczą poświęconego czasu, by przyjść z pomocą, a także by zmieniać życie innych. Mieliśmy wspaniały tydzień sprzedaży, z Marie jako znakomitą dyrygentką i naszymi licznymi wolontariuszami – w tym Soą, która wczoraj kończyła swoją służbę społeczną, a teraz zastąpi ją Yanis. Był to jego pierwszy mecz na wysokim poziomie: narobił się w ten weekend! Ogromne podziękowania kieruję również do Catherine, Patricka, Antoine’a oraz zespołów BDE/ Yonex France (które podczas tego „ostatniego tańca” naprawdę się postarały) za ich hojność wobec naszego stowarzyszenia.
A poza tym w Paryżu pojawiły się też Legendy: Carolina Marin, Taufik Hidayat, Lee Yong Dae, Peter Gade (fot. 8) i Lin Dan. Bardzo się ucieszyłem, że mogłem się z nimi spotkać i chwilę porozmawiać – tęsknię za tymi zuchami. I cieszy mnie, że nawet kilka lat po zakończeniu kariery wciąż czerpią radość z promowania naszego sportu. Klub St Maur miał zaszczyt gościć ich podczas magicznego poranka, podczas którego młodzież mogła wymienić się z nimi doświadczeniami – zarówno w sensie dosłownym, jak i przenośnym. To kolejna piękna historia dla wszystkich tych dzieciaków, które usłyszały z ust swoich idoli, że mogą marzyć o wielkich rzeczach. A jakże elegancko było sfotografować ich przed banerem Solibadu, którego niektórzy byli lub nadal są ambasadorami (Taufik, Caro, Peter i Yong Dae), tak jak obecnie są nimi Tomi, Alex i Christo!

A propos, jeśli chcecie dołączyć do akcji, to nic prostszego, a to naprawdę ma znaczenie – za kwotę równą „jednej kawie miesięcznie” (1,70 € po odliczeniu od podatku) również możecie zmienić czyjeś życie!

Cała plejada gwiazd promująca działania Solibad!

Poniedziałkowy poranek. Budzimy się, nieco rozespani, ale w świetnych nastrojach, po magicznym weekendzie, który wielu z was, drodzy czytelnicy, śledziło razem z nami. Dziękujemy Lucasowi za wspaniałe zdjęcia oraz Tarekowi za liczne artykuły i wywiady na Badzine.

Wciąż zastanawiamy się, czy to naprawdę prawda. Francuz zwycięzcą French Open? Tak, to prawda. Francuz numer 1 na świecie. Tak, to prawda. Nazywa się Christo.

I sprawił nam bardzo, bardzo miły prezent.

                                                                                                 Raphaël Sachetat

Oryginalna publikacja — zob. na portalu Badzine France.

Przypisy od redakcji BadmintonZone.pl:
* Nazwa miasta Tremblay (wł. Tremblay-en-France) może się homonimicznie kojarzyć w języku francuskim z wyrazem trembler (= drżeć, trząść się), co pasowało do atmosfery w hali drżącej w posadach i trzęsącej się od dopingu publiczności w trakcie meczu.
** Étienne Thobois był czołowym badmintonistą francuskim, następnie kierował wielkimi imprezami sportowymi, np. jako dyrektor generalny komitetu organizacyjnego igrzysk olimpijskich i paralimpijskich w Paryżu 2024.
*** Aluzja do popularności we Francji braci Alexisa i Félixa Lebrun, wielkich gwiazd francuskiego tenisa stołowego, osiągających wielkie sukcesy na światowej arenie zarówno razem w deblu, jak i w grze pojedynczej, co przypomina osiągnięcia braci Popovów.
**** Chodzi o sytuację w trzecim secie półfinału przeciwko parze chińskiej. Po najdłuższej wymianie meczu (38 uderzeń) wygranej przez francuski mikst, para spóźniła się z przygotowaniem do dalszej gry, przekraczając 25-sekundowy limit odmierzany na specjalnym boiskowym zegarze. Sędzia prowadząca Trish Gubb z Nowej Zelandii zgodnie z przepisami przyznała punkt parze chińskiej na 20:19. Na tym turnieju, podobnie jak na niektórych wcześniejszych, testowano system sztywnego pomiaru czasu limitującego przerwy w grze. 


Otwarte mistrzostwa Francji w badmintonie. Yonex French Open 2026. 20 — 25 października 2026. Paryż (Francja). Arena Grand Paris. Kategoria: HSBC BWF World Tour Super 750. Pula nagród: 950 tys. dol. Wyniki w serwisie BWF.

Fot.: © Lucas Noyon / Raphael Sachetat pour Badmintonphoto, Vincent Nicli (Solibad)

© BadmintonZone.pl | zaloguj