|
2026-06-09,
Marki
„Legijne Marki”, ale Marcovia pokazała pazury
Badmintoniści Legii Warszawa ostatecznie potwierdzili swój prymat w PGE Polskiej Ekstralidze Badmintona by Yonex, wygrywając w finale z drużyną WWL Badminton Marcovia Marki 4:3, ale już nie poszło im w Markach tak gładko, jak w fazie zasadniczej, kiedy wywieźli stamtąd zdecydowane zwycięstwo 5:2.
Legioniści mogą się czuć w Markach komfortowo, bo wokół jest obfitość graffiti będących dziełem miejscowych kibiców piłkarskich zakochanych w Legii Warszawa (fot. 1). Choć, jak widać, „Marki wielbią Legię”, to badmintoniści miejscowej Marcovii nie dali się znokautować przyjezdnym i stawiali opór do końca zaplanowanego na maksymalnie siedem gier spotkania. Pozostając w terminologii bokserskiej, spotkanie zaczęło się od bolesnego dla gospodarzy nokdaunu, gdyż Legia wygrała bez straty seta oba deble (na fot. 2 Miłosz Bochat i Szymon Ślepecki w meczu z Victorem Svendsenem i Łukaszem Cimoszem, a na fot. 3 Kałojana Nałbantowa i Paulina Cybulska) i objęła prowadzenie 2:0. Punkt kontaktowy zdobył dla Marcovii Ade Resky Dwicahyo (fot. 4), zwyciężając w trzech setach Dominika Kwintę. Pojedynki obu panów obrosły już w pewną historię. Trzy lata temu azerbejdżanski Indonezyjczyk ograł w Algierii jeszcze nie całkiem dojrzałego Kwintę. W ubiegłym sezonie Ekstraligi jednak Kwinta (w barwach poprzedniczki Legii, czyli ABRM) pokonał Dwicahyo w bardzo ważnym spotkaniu dla obu drużyn. Azerbejdżanin z kolei zrewanżował się za to w tym roku w fazie grupowej Ekstraligi, zwyciężając Kwintę. Jednak niedługo potem, na otwartych mistrzostwach Polski w Łodzi (Polish Open 2026 presented by Yonex), Kwinta rozprawił się z Dwicahyo w pierwszej rundzie turnieju głównego. Teraz przyszła kolej na wygraną tego ostatniego. Następnie Legia zainkasowała zgodnie z kalkulacjami trzeci punkt dzięki wygranej 20-letniej Bułgarki Kałojany Nałbantowej (fot. 5). To dwukrotna mistrzyni Europy juniorek w singlu, zajmująca obecnie 43. lokatę na liście światowej. Bułgarka nie miała kłopotu z pokonaniem młodszej o dwa lata Kai Ziółkowskiej. Kiedy w kolejnej grze Szymon Ślepecki i Kornelia Marczak (fot. 6) rozgromili w pierwszym secie Ade Resky'ego Dwicahyo i Dominikę Kwaśnik (fot. 7) 15:2, wydawało się, że finał jest bliski „sfinalizowania”. Jednak mikst Marcovii znalazł swój rytm gry, a para Legii zaczęła robić stopniowo coraz więcej niewymuszonych błędów. W trzech setach wygrali Dwicahyo i Kwaśnik, co dało znowu punkt kontaktowy dla Marcovii (2:3). Duńczyk Victor Svendsen (fot. 8) powtórzył swoją wygraną z Mateuszem Golasem ze spotkania fazy zasadniczej tego sezonu Ekstraligi, co dało Marcovii wyrównanie na 3:3, ale na zaledwie około 20 sekund, bo w rozpoczętym w międzyczasie pojedynku drugich singlistek 45. rakieta rankingu BWF, Niemka Yvonne Li (fot. 9) bezlitośnie i szybko ograła młodziutką Aleksandrę Wasilewską, co dalo asumpt do tryumfalnego tańca legionistów. Swoją drogą, końcówka obu tych pojedynków singlowych stanowiła wyścig z czasem zakończony powodzeniem Marcovii pomimo przegrania całego spotkania. Gdyby Li zwyciężyła Wasilewską przed zakończeniem pojedynku Svendsen — Golas, to w kronikach Ekstraligi pozostałby na wsze czasy mniej korzystny dla gospodarzy wynik 4:2 dla Legii zamiast 4:3. Po prostu pojedynek panów zostałby definitywnie przerwany i uznany za niebyły. — Pierwszy tytuł dla Legii Warszawa, więc było to dla nas bardzo ważne zwycięstwo zdobyte w barwach Legii: tytuł mistrzowski!— podkreślił w wypowiedzi dla BadmintonZone.pl trener Legii Jacek Hankiewicz. — Co zadecydowało? Zadecydowało chyba to, że mamy bardzo wyrównaną drużynę, do tego doszły dwie zawodniczki z zagranicy, które umożliwiły nam ten sukces. Wiedzieliśmy, że Marki mają bardzo dobrych dwóch singlistów również. Mieliśmy zdecydowanie przewagę wśród kobiet i potrzebowaliśmy jednego punktu męskiego bądź w grze mieszanej. Dominik po bardzo dobrym pojedynku przegrał niestety 2:1, ale debel męski ustawił nam troszeczkę mecz, potem wiedzieliśmy, że będzie nam trochę łatwiej — skwitował Hankiewicz. — Wielkie emocje już opadły… WWL Badminton Marcovia Marki z tytułem wicemistrza Polski!!! — dochodzi do siebie po finale prezes Marcovii Marek Rosa. — Trochę szybciej niż planowaliśmy, ale zasłużenie w przekroju całego sezonu. Zespół pokazał swoją wartość. Nie chcę wyróżniać nikogo. To są rozgrywki drużynowe. Świetna atmosfera, wola walki i zwycięstwa w każdym meczu, wsparcie samorządów (miasto Marki i powiat wołomiński), sponsorów to recepta na sukces. Ale nie zatrzymujemy się, w najbliższym czasie wiele spotkań. Trzeba podsumować sezon i szykować się do nowego. Apetyt rośnie, więc będziemy walczyć o najwyższe cele. Taki mamy plan — zapowiada prezes. Wcześniej rozegrano spotkanie o trzecie miejsce. Poskromione w poniedziałek przez zespoły z Mazowsza kluby z województwa podlaskiego, SKB Litpol-Malow Suwałki i Hubal-Kawaski Białystok nie zagrały takiego maratonu jak finaliści. SKB zwyciężył 4:1, a jedyny punkt dla Hubala wywalczyła w pierwszym singlu Weronika Górniak, która w pierwszym i trzecim secie pojedynku z zeuropeizowaną Chinką Xu Wei (obecnie reprezentującą Austrię) popisała się skutecznymi finiszami. Pokonani hubalczycy wyjechali z Marek i finał oglądali być może na żywo w TVP Sport. Gdyby pozostali w hali do dekoracji trzech najlepszych drużyn, czekałaby ich miła niespodzianka, bo spiker zawodów zaprosił drużynę z Białegostoku do udekorowania za trzecie miejsce. Co wywołało chwilową konsternację, zwłaszcza zawodników SKB Suwałki, i rozbawienie zgromadzonych. Błąd został wkrótce sprostowany. W sumie drużynowe mistrzostwa Polski (czyli Ekstraliga) zakończyły się zwycięstwem faworytów (Legia, d. ABRM), ale i imponującym sukcesem (wicemistrzostwo) debiutującej w play-off Marcovii. Półfinał nie udał się wiceliderowi tabeli po fazie grupowej, czyli SKB Suwałki. Suwałczanie nie trafili ze składem wystawionym przeciwko Marcovii. W danym meczu można wystawić maksymalnie dwójkę zawodników zagranicznych. SKB postawił w poniedziałek na Jakoba Houe (Dania), a wszystkie znaki na niebie i ziemi (w tym rezultaty z obu dni play-off) wskazują, że lepszy byłby Christopher Grimley (Szkocja). Wynik finału 53. DMP (PGE Polska Ekstraliga Badmintona), 9.06.2026 Legia Warszawa — WWL BADMINTON MARCOVIA Marki 4:3 Miłosz BOCHAT, Szymon ŚLEPECKI — Łukasz CIMOSZ, Victor SVENDSEN 15:10 15:13; Paulina CYBULSKA, Kałojana NAŁBANTOWA — Dominika KWAŚNIK, Kaja ZIÓŁKOWSKA 15:6 15:8; Dominik KWINTA —Ade Resky DWICAHYO 11:15 15:6 11:15; Kałojana NAŁBANTOWA — Kaja ZIÓŁKOWSKA 15:8 15:9; Szymon ŚLEPECKI, Kornelia MARCZAK — Ade Resky DWICAHYO, Dominika KWAŚNIK 15:2 12:15 13:15; Mateusz GOLAS — Victor SVENDSEN 14:15 8:15; Yvonne LI — Aleksandra WASILEWSKA 15:4 15:2. SKB LITPOL-MALOW Suwałki — UKS HUBAL-KAWASAKI Białystok 4:1 Robert CYBULSKI, Christopher GRIMLEY — Lucas CORVÉE, Paweł ŚMIŁOWSKI 10:15 15:9 15:11; Joanna PODEDWORNY, Ulyana VOLSKAYA — Wiktoria DĄBCZYŃSKA, Weronika GÓRNIAK — walkower; XU Wei — Weronika GÓRNIAK 12:15 15:12 13:15; Mikołaj SZYMANOWSKI — Adrian DZIÓŁKO 15:9 15:13; Christopher GRIMLEY, XU Wei — Paweł ŚMIŁOWSKI, Marija STOLIARENKO 15:9 15:10; Andrzej NICZYPORUK — Lucas CORVÉE oraz Ulyana VOLSKAYA — Marija STOLIARENKO — nie rozgrywano. Zob. też: Marcovia i Legia bez litości dla dawnych dominatorów ligi Ekstraponiedziałek i ekstrawtorek w Markach SKB — Marcovia 4:3 w szlagierze Ekstraligi Spektakularna zmiana lidera Ekstraligi Badmintona Yonex Marcovia wywiozła 2 punkty z Białegostoku Marcovia umocniła swa pozycję w czołówce Ekstraligi Porażki gospodarzy w Białymstoku Do jednej bramki Fot. © Janusz Rudziński, BadmintonZone.pl (live) jr |
|
| © BadmintonZone.pl | zaloguj | |