|
2026-05-16,
Piotrków Trybunalski
Po raz drugi przyznano badmintonowe róże-lotki
Aleksandra Dąbczyńska i zmarły niedawno Jerzy Szuliński zostali uhonorowani nagrodami za zasługi dla badmintona (Bene de badminton merita/ Bene de badminton meritus).
Jest to uhonorowanie osobowości wyróżniającej się wśród wszystkich członków badmintonowej społeczności w Polsce. Nagrody te przyznano po raz drugi — pierwszymi laureatami byli Bożena Haracz i Ryszard Borek (zob. Za zasługi dla badmintona – kwiat róży zaklęty w lotkę). Ola Dąbczyńska (na fot. druga od lewej) odebrała nagrodę osobiście podczas 32. Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w badmintonie, czyli indywidualnych mistrzostw Polski juniorów młodszych (U-17) rozegranych w Piotrkowie Trybunalskim. W uroczystym przekazaniu statuetki przedstawiającej różę z kwiatem w kształcie badmintonowej lotki uczestniczył fundator nagrody Janusz Łojek (na fot. drugi od prawej), a także delegacja kapituły przyznającej nagrodę: Dorota Danielak (pierwsza od prawej), Justyna Krych (pierwsza od lewej) i Janusz Rudziński (przewodniczący kapituły; w jej składzie są także nieobecni w Piotrkowie Grzegorz Melion i Henryk Nawara). Kapituła przyznała nagrodę Jerzemu Szulińskiemu w styczniu br., ale Laureat zmarł, zanim można było Mu ją wręczyć. Statuetka zostanie przekazana Jego Rodzinie. Janusz Łojek wspomina: Jurka poznałem w 1982 roku. Już wówczas w Bukownie był animatorem i guru rozwijającego się środowiska badmintonowego. Był działaczem, trenerem, a nawet sędzią — bezkonfliktowym, rzetelnym i niezwykle koleżeńskim. Jego sposób bycia oraz niezwykły talent pedagogiczny i trenerski dał środowisku badmintonowemu w Bukownie jedną z czołowych pozycji w kraju. Jurek niczego nie „reformował”, nie niszczył, nie brał udziału w rozgrywkach personalnych ówczesnego środowiska badmintonowego. Dodatkową energię poświęcał na staranne dokumentowanie swojego, klubowego oraz krajowego życia badmintonowego. Budował kronikę jako zapis życia — także emocji, rejestrując wszystkie dobre i złe wydarzenia, które zauważał i których był świadkiem. Zdumiewające jest to, że gdy dzięki wyobraźni i energii p.mec. Jerzego Szleszyńskiego, ówczesnego prezesa Suwalskiego Okręgu PZBad wylądował na stałe w Suwałkach — wykonywał z pasją i niezwykłą fachowością wszystko, by doprowadzić tę organizację i środowisko do najsilniejszej pozycji w kraju. Zaczęło się to w 1988 roku (!) i do dziś Suwałki są najsilniejsze badmintonowo w kraju. Jako kolega, organizator i trener cieszył się najwyższym i niezmiennym szacunkiem i poważaniem w środowisku. W 2003 roku otrzymał Nagrodę Fair Play PZBad. Dzisiejszą Nagrodę Jury przyznało Mu jednomyślnie w dniu 12 stycznia br. Gdy jeszcze żył... Nie zdążyliśmy jej wręczyć... I na koniec. Prywatnie Jurek był przeuroczym człowiekiem z ogromnym poczuciem humoru, co udało się uwiecznić na pamiątkowej plakietce na cześć jednego z jego wyczynów — drużynowego mistrzostwa Polski w 2001 roku. Pozował jako bóbr w nieśmiertelnych ogrodniczkach (fot. 2). A tak fundator nagrody, opowiada o Oli Dąbczyńskiej: Poznałem ją w 1977/78 roku, gdy z Jej kolegą klubowym Jurkiem Sękowskim z Suchedniowa zakładaliśmy i organizowaliśmy Kielecki Okręg PZBad (3.10.1980). Była wówczas zawodniczką-amatorką i pasjonatką badmintona. I tak do dziś. Mimo wszelkich zawirowań jest filarem tego sportu w Orliczu Suchedniów, robiąc wszystko, by zawodnicy tego Klubu we wszystkich kategoriach wiekowych byli zauważalni i mocni na arenie krajowej i nie tylko. Redakcja BadmintonZone.pl zapytała Laureatkę o Jej podejście do wybranej dyscypliny sportu, w której tak bardzo się wyróżniła. Aleksandra Dąbczyńska: Badminton, to pasja, to dyscyplina, która pozwoliła mi spełniać sportowe marzenia. Sport w moim życiu był od dzieciństwa, badminton od 16. roku życia. Przez wiele lat byłam zawodniczką, a po poważnej kontuzji podjęłam decyzję, że zostanę w badmintonie i będę pracowała jako trener. Ta decyzja ukształtowała całe moje dorosłe życie — praca z dziećmi i młodzieżą zawsze dawała mi ogromną satysfakcję i nadal daje. Na sportową badmintonową drogę wprowadziłam też moją córkę Wiktorię, której sukcesy dawały mi siłę do jeszcze lepszej pracy w klubie. Ciężka, mozolna, systematyczna, codzienna praca z roku na rok dawała kolejne sukcesy. Przygodę z badmintonem rozpoczęłam w rodzinnym mieście Suchedniów, 20 lat byłam związana z klubem RKS Ursus jako zawodniczka i trenerka, potem wróciłam do MKS Orlicz Suchedniów i wspólnie ze Stefanem Pawlukiewiczem wykonaliśmy ogrom pracy, który przyniósł nam duże badmintonowe sukcesy. Po odejściu Stefana musiałam szybko nauczyć się bycia nie tylko trenerem badmintona, ale menadżerem, działaczem sportowym, organizatorem zawodów sportowych. BADMINTON to całe moje życie, pasja, którą zarażam kolejne pokolenia badmintonistów i dziedzina życia, która wyznacza mi kolejne cele, daje siłę i motywuje do zdrowego, sportowego stylu życia i bycia „ciągle młodym”. Ta nagroda ZASŁUŻONY DLA BADMINTONA to dla mnie ogromne wyróżnienie i zaszczyt, że dołączyłam do tak wspaniałych osobowości polskiego badmintona i ukoronowanie mojej przygody z badmintonem, której w tym roku przypada 50 lat. Czy czas na sportową emeryturę? Chyba nie, dopóki sił i zdrowia starczy, ta nagroda motywuje, by jeszcze dać z siebie więcej i pomóc młodym badmintonistom spełniać swoje marzenia. Bardzo dziękuję całej Kapitule za tę nagrodę i Wszystkim Państwu życzę dużo zdrowia i ciągłego czerpania radości z polskiego badmintona! Fot. © BadmintonZone.pl (live) jr |
|
| © BadmintonZone.pl | zaloguj | |