|
2026-05-03,
Horsens
Chiński mur na razie zbyt twardy dla Francuzów
Finał Pucharu Thomasa (mistrzostwa świata drużyn męskich) potwierdził prymat Chińczyków, ale zarazem moc Francuzów.
Spotkanie poprzedziła nietypowa sytuacja ze zmianą ogłoszonego już składu teamu Francji. Początkowo figurował tam debel Toma Junior Popov, Lucas Renoir, ale BWF uznała, że doszło do "błędu administracyjnego" i zgodziła się na poprawkę: zamiast Renoira wpisano oczywiście Christo Popova. Potem się miało okazać, że to i tak nie miało znaczenia, bo pierwszego debla nie rozegrano. Faworytem spotkania była drużyna Chin, górująca nad sensacyjnymi pretendentami do tytułu właściwie we wszystkich statystykach porównawczych. Jednak różnice na korzyść Chińczyków nie były duże, zwłaszcza w grach pojedynczych. Ponadto Chińczyków mogły niepokoić rewelacyjne wyniki Francuzów w tym czempionacie. Francuzi się wyraźnie rozkręcali i osiągali często wyniki powyżej swych rankingów. Trenerzy Francji zapewne liczyli na scenariusz oparty na wygranych trzech singlistów, co pozwoliłoby uniknąć ryzyka szukania punktów w słabszych grach podwójnych. Zaczęli pierwsi singliści. Christo Popov (4. BWF) grał z aktualnym mistrzem świata i liderem rankingu BWF, Shi Yu Qim (fot. 1-2), z którym wcześniej przegrał cztery razy, a wygrał dwa. Pierwsza partię wygrał Chińczyk, drugą Francuz. Mecz nie stał na najwyższym poziomie: zapewne obaj badmintoniści odczuwali już trudy turnieju i finałowy stres. W końcówce trzeciego seta, od stanu 17:17, Chińczykowi zaczęły niezawodnie udawać się zagrania, które spaprał w przegranej dlań końcówce drugiej partii pojedynku. I to wystarczyło do zwycięstwa 21:17, bo Christo (fot. 2) dorzucił ze swej strony niewymuszone błędy. To psuło idealny plan Francuzów, ale mogli jeszcze liczyć na cud w jednej z gier podwójnych pod warunkiem, że zapunktują w obu pozostałych singlach. Nie zawiódł Alex Lanier (fot. 3), pokonując gładko wyżej notowanego Li Shi Fenga (numer siedem BWF, o trzy miejsca lepiej od Laniera), nie przejmując się też gorszym bilansem head-to-head (0:2). Francja wyrównała na 1:1. Teraz pozycję Francji miał poprawić Toma Junior Popov. Starszy z braci oczywiście walczył zajadle z Weng Hong Yangiem (fot. 4), mając analogicznie jak Lanier i młodszy brat trochę niesprzyjające statystyki (bilans 0:2 i ranking slabszy o dwa miejsca). Jednak Chińczyk zdawał się być w komfortowej psychicznie sytuacji dzięki wygranej Shi Yu Qiego. Tego komfortu brakowało drugiej chińskiej parze deblowej w finale Pucharu Uber przeciwko Korei, co przyznała po meczu Jia Yi Fan, i co się skończyło dla Chinek fatalnie. Tymczasem Weng Hong Yang grał nieodmiennie z pełną swobodą zmieszaną z koncentracją. W końcówce pierwszego seta przegonił prowadzącego "Tomiego", zdobywając cztery punkty z rzędu i nie zakończył szybko partii tylko dlatego, że po jego potężnym smeczu Francuz zdołał odbić lotkę w taśmę na tyle wysoko, że spadła po stronie Chińczyka, co dało wyrównanie na 20:20. Wygrana Wenga odwlokła się niewiele, bo zagrał przytomniej od Popova kolejne dwie wymiany. W wyrównanej końcówce drugiej partii "Tomi" zagrał przytomnie i doczekał się błędów przeciwnika, co dało mu wygraną 22:20. Pod koniec trzeciego seta Popov zdołał zniwelować przewagę Wenga (to jemu sprzyjało teraz "szczęście" na taśmie), ale niepotrzebnie dopuścił rywala do szansy na potężne i zabójcze smecze. Chińczyk uzyskał dwie lotki meczowe przy 20:18. Pierwszą Francuz obronił znakomitym zagraniem. Za chwilę serwował, a Chińczyk z zimną krwią zagrał morderczy return ze zwodem, kończąc mecz. Chińczykom brakowało do szczęścia już tylko jednego punktu. Zdobyli go już przy pierwszej okazji, rękami He Ji Tinga i Ren Xiang Yu (fot. 5), którzy poskromili rewelacyjny duet francuski Éloi Adam, Léo Rossi. Wygrana Chińczyków (zob. cały mecz na YouTube) osłodziła im bolesną porażkę kobiet w finale Pucharu Uber. Francuzi mogą być i tak zachwyceni historycznym srebrem. Nie powinni narzekać brązowi medaliści: wprawdzie i Dania, i Indie mają na koncie lepszy wynik, ale w obecnych składach dotarcie do półfinałów było świetnym osiągnięciem. Niezadowoleni są natomiast w znacznej części kibice, działacze i trenerzy Malezji. Po ostrzałem może się znaleźć główny szkoleniowiec singlistów, Duńczyk Kenneth Jonassen. Na razie jednak krytykuje się raczej zawodników i wytyka braki systemowe. Wynik finału Pucharu Thomasa (3.05.2026) Chiny (fot. 6) — Francja 3:1 SHI Yu Qi — Christo POPOV 21:16 16:21 21:17 (1:25); LI Shi Feng — Alex LANIER 13:21 10:21 (0:43); WENG Hong Yang — Toma Junior POPOV 22:20 20:22 21:19 (1:36); HE Ji Ting, REN Xiang Yu — Éloi ADAM, Léo ROSSI 21:13 21:16 (0:38); LIANG Wei Keng, WANG Chang — Christo POPOV, Toma Junior POPOV — nie rozgrywano. Zob. też: Gambit koreański Chinki vs Koreanki i Chińczycy vs Francuzi w finale MŚ Francja — Japonia 3:0, ale to już żaden cud Indonezyjki i Koreanki zawstydzają kolegów Ostatnie słowo należało do Tajwańczyków, kosztem Korei Francja wyrzuca Indonezję z mistrzostw świata! Korea zaskoczyła dżokerem Bliźniakom prawie się udało poskromić Indonezję Palpitacje serca malezyjskich kibiców Mistrzostwa świata drużyn męskich i żenskich w badmintonie: Finały Pucharu Thomasa i Pucharu Uber. BWF Thomas & Uber Cup Finals 2026. 24 kwietnia — 3 maja 2026. Horsens (Dania). Kategoria: Grade 1 – Team Tournaments. Wyniki w serwisie BWF. Fot. Raphaël Sachetat, Yohan Nonotte, Jnanesh Salian © BadmintonPhoto.com (live) jr |
|
| © BadmintonZone.pl | zaloguj | |