|
2026-05-02,
Horsens
Chinki vs Koreanki i Chińczycy vs Francuzi w finale MŚ
Chiny mają dużą szansę ustrzelić w niedzielę dublet na finałach drużynowych mistrzostw świata (na fot. 1 najlepsza chińska singlistka Wang Zhi Yi i dwa puchary, w które celują badmintonistki i badmintoniści Państwa Środka).
Ale to Francuzi najbardziej szaleli z radości po kolejnym epokowym wyczynie, czyli awansie zespołu męskiego do finału Pucharu Thomasa. W sobotnim półfinale Francja grała z Indiami, czyli była w lepszym położeniu niż gospodarze, Duńczycy, którzy trafili w końcu na Chińczyków i odpadli, zdobywając w sumie jednego seta. Tym razem Francuzi byli faworytami, bo już w pierwszych trzech grach, a to były single, każdy z reprezentantów Francji górował teoretycznie (a jak się okazało również praktycznie) nad zawodnikami z Indii. Ci ostatni mieli w tym momencie osłabiony skład, bo w ćwierćfinale ich najlepszy singlista, Lakshya Sen, doznał kontuzji łokcia. Francuzi zaczęli od mocnego uderzenia, bo Christo Popov (fot. 2) łatwo ograł Ayusha Shetty'ego, niepokonanego we wszystkich (czterech) poprzednich meczach turnieju w Horsens. Co prawda Shetty nie musiał wcześniej grać pierwszego singla, bo od tego był Sen. Tym niemniej pokonanie, choćby na drugiej rakiecie, Chińczyka (Weng Hong Yang) i Tajwańczyka (Lin Chun-Yi) robi wrażenie. Z reguły zawodnicy i zawodniczki grający pierwszego singla stoją przed trudniejszym zadaniem. O tym chyba trochę zapomniano w Malezji, gdzie wiara w moc Lee Zii Jia urosła po tym, jak nie przegrał ani razu w Horsens — w przeciwieństwie do innych singlistów, którzy mieli kłopoty z odniesieniem choćby jednego zwycięstwa. W dodatku przeciwko Chińczykom Lee w ogóle nie wyszedł na kort, bo spotkanie zakończyło się pogromem Malezyjczyków 3:0 i trzeciego singla nie rozgrywano. Z nieco większym trudem zwyciężył w pojedynku drugich singlistów Alex Lanier (fot. 3). Jego rywalem był niegdysiejszy lider rankingu BWF i były wicemistrz świata, Srikanth Kidambi. Francuzi bardzo potrzebowali jeszcze trzeciego zwycięstwa singlowego, bo w deblach sprawy mogły potoczyć się różnie, a zwłaszcza niekorzystnie w konfrontacji z trzecią parą listy światowej, Satwiksairaj Rankireddy, Chirag Shetty. Tym trzecim singlistą francuskim był oczywiście Toma Junior Popov (fot. 4-5), który musiał zmierzyć się z wytrawnym profesjonalistą w osobie Haseeny Sunilkumara Prannoya. Tutaj u francuskich kibiców mógł pojawić się niepokój, bo starszy z braci Popovów wpadł w tarapaty w pierwszym secie. Nie radził sobie z potężnymi i dobrze mierzonymi smeczami rywala, którego bał się także trochę w grze przy siatce. Prannoy nie potrafił jednak odskoczyć z wynikiem, bo robił sporo niewymuszonych błędów i Popov siedział mu stale na karku. Kiedy Prannoy osiągnął prowadzenie 19:18, wydawało się, że dojdzie do niepewnej i zaciętej końcówki. Nic z tych rzeczy: indyjski singlista stracił błyskawicznie trzy punkty z rzędu po swoich niewymuszonych błędach. W drugiej partii Popov nie dopuścił już do takiego zagrożenie w końcówce, choć szastał challenge'ami i mu ich zabrakło w prawdziwej potrzebie. Jednak kompletnie zaskoczył i zdeprymował próbującego odrobić straty Prannoya fenomenalnym zwodem przy returnie. Powtórzyła się też niemal dokładnie historia z końcówki poprzedniego seta: W czterech ostatnich wymianach Prannoy popełnił aż trzy niewymuszone błędy. W ten sposób debiutująca w strefie medalowej Francja (fot. 6) pokonała trymfatorów sprzed czterech lat: wtedy zespół indyjski zwyciężył w finale 3:0 Indonezyjczyków, a punkty zdobyli Sen, Kidambi i debel Rankireddy, Shetty. Kibice indyjscy jednak mogą też być zadowoleni i teraz: ostatecznie ich kraj zdobył swój drugi w dziejach medal w tych rozgrywkach. Równolegle z meczem Francji z Indiami na sąsiednim korcie Duńczycy walczyli z faworytami mistrzostw, czyli Chińczykami. Tu spotkanie przebiegało w sumie bezproblemowo dla faworytów i oba zakończyłyby się chyba równocześnie, gdyby nie skuteczna gra skazanego teoretycznie na pożarcie Magnusa Johannesena. Był on ostatnią szansą gospodarzy, bo wcześniej Anders Antonsen nadspodziewanie gładko uległ Shi Yu Qiemu (fot. 7), a waleczni weterani, Kim Astrup i Anders Skaarup Rasmussen nie zdołali wystarczająco przeciwstawić się ostrym i szybkim deblistom chińskim, grającym z dużą swobodą, Liang Wei Kengowi i Wang Changowi. A jeszcze parę lat temu Duńczycy zdołali ograć tę parę chińską w półfinale mistrzostw świata, dzięki czemu zdobyli tam srebro. Johannesen (41. BWF) nie sprzedał tanio swej skóry, próbując ratować sprawę duńską. Pierwszego seta przegrał minimalnie z Li Shi Fengiem (7. BWF), a drugiego wygrał. W trzecim Chińczyk opanowal sytuację, a zakończył sprawę efektownym skrótem po przekątnej, po taśmie. Brązowy medal Duńczyków to jednak bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę ich obecny skład. Wcześniej wyłoniono finalistki Pucharu Uber. Obyło się bez niespodzianek, choć oba spotkania momentami były zacięte. Chinki ostatecznie wygrały z Japonkami 3:0, a Koreanki z Indonezyjkami 3:1. To oznacza, że w niedzielę dojdzie do klasycznego finału Chiny — Korea. Chinki posiadły pewną wprawę w tych finałach przeciwko Koreankom: wygrały je siedem razy, ale Koreankom udało się zwyciężyć dwa razy. Chinki są faworytkami (choć nie murowanymi) i — jeśli wygrają — będzie to ich 18. tytuł w Pucharze Uber. Wyniki półfinałów Pucharu Thomasa (2.05.2026) Chiny — Dania 3:0 SHI Yu Qi — Anders ANTONSEN 21:16 21:5 (0:44); LIANG Wei Keng, WANG Chang — Kim ASTRUP, Anders Skaarup RASMUSSEN 21:18 21:17 (0:34); LI Shi Feng — Magnus JOHANNESEN 21:19 18:21 21:9 (1:13); CHEN Bo Yang, LIU Yi — Mathias CHRISTIANSEN, Daniel LUNDGAARD oraz WENG Hong Yang — Ditlev Jaeger HOLM — nie rozgrywano. Francja — Indie 3:0 Christo POPOV — Ayush SHETTY 21:11 21:9 (0:39); Alex LANIER — KIDAMBI Srikanth 21:16 21:18 (0:41); Toma Junior POPOV — PRANNOY Haseena Sunilkumar 21:19 21:16 (0:48); Éloi ADAM, Léo ROSSI — Hariharan AMSAKARUNAN, M.R. ARJUN oraz Christo POPOV, Toma Junior POPOV — Satwiksairaj RANKIREDDY, Chirag SHETTY — nie rozgrywano. Chiny — Japonia 3:0 WANG Zhi Yi — Akane YAMAGUCHI 21:23 21:11 21:16 (1:13); LIU Sheng Shu, TAN Ning — Yuki FUKUSHIMA, Mayu MATSUMOTO 21:18 21:14 (0:53); CHEN Yu Fei — Tomoka MIYAZAKI 21:11 22:20 (0:52); JIA Yi Fan, ZHANG Shu Xian — Arisa IGARASHI, Kie NAKANISHI oraz HAN Yue — Riko GUNJI — nie rozgrywano. Korea — Indonezja 3:1 AN Se Young — Putri Kusuma WARDANI 21:19 21:5 (0:40); BAEK Ha Na, LEE So Hee — Febriana Dwipuji KUSUMA, Amellia Cahaya PRATIWI 21:16 19:21 21:15 (1:28); SIM Yu Jin — Thalita Ramadhani WIRYAWAN 19:21 19:21 (0:40); JEONG Na Eun, KIM Hye Jeong (fot. 8) — Rachel Allesya ROSE, Febi SETIANINGRUM 21:16 21:18 (0:51); KIM Ga Ram — Ester Nurumi Tri WARDOYO — nie rozgrywano. Zob. też: Francja — Japonia 3:0, ale to już żaden cud Indonezyjki i Koreanki zawstydzają kolegów Ostatnie słowo należało do Tajwańczyków, kosztem Korei Francja wyrzuca Indonezję z mistrzostw świata! Korea zaskoczyła dżokerem Bliźniakom prawie się udało poskromić Indonezję Palpitacje serca malezyjskich kibiców Mistrzostwa świata drużyn męskich i żenskich w badmintonie: Finały Pucharu Thomasa i Pucharu Uber. BWF Thomas & Uber Cup Finals 2026. 24 kwietnia — 3 maja 2026. Horsens (Dania). Kategoria: Grade 1 – Team Tournaments. Wyniki w serwisie BWF. Fot. Raphaël Sachetat, Yohan Nonotte, Jnanesh Salian © BadmintonPhoto.com (live) jr |
|
| © BadmintonZone.pl | zaloguj | |