2026-04-08, Huelva
Dominik Kwinta potrafi rozregulować szwajcarskie zegarki
Najlepszy obecnie polski singlista, Dominik Kwinta (fot. 1), wywiązał się z roli umiarkowanego faworyta w konfrontacji ze Szwajcarem Julienem Scheiwillerem i awansował do 1/8 finału indywidualnych mistrzostw Europy w badmintonie (2026 European Championships).
Łatwo jednak nie było. W pierwszym secie Kwinta ustępował już rywalowi 12:17, ale zdobył pięć punktów z rzędu, co wystarczyło do wygrania tej partii.

Kiedy w drugim secie mistrz Polski szybko osiągnął kilkupunktową przewagę, wydawało się, że mecz zamknie się w dwóch odsłonach. Zwłaszcza że Kwinta sprawiał lepsze wrażenie od rywala w niemal wszystkich elementach gry. Niestety solidny Szwajcar stopniowo doścignął Polaka popełniającego więcej niewymuszonych błędów, jakby jego bardzo sprawna maszyneria zaczęła się zacinać. Zdobywając dzięki temu seryjnie punkty, Scheiwiller wygrał seta 21:16.

Od początku trzeciego seta obraz gry uległ pewnej zmianie. Kwinta przestał podejmować większe ryzyko, dzięki czemu spadła u niego liczba niewymuszonych błędów, a u rywala można było dostrzec pierwsze oznaki znużenia. Ten kij miał jednak dwa końce, bo w trwających dłużej wymianach także Polak narażal się w końcu na niedokładność. Dlatego mimo wizualnej i punktowej przewagi Kwinty Scheiwiller deptał mu wciąż po piętach. Polak prowadził zaledwie 14:12, co było marnym zadatkiem, gdyż w poprzedniej partii takie właśnie prowadzenie szybko roztrwonił. Na szczęście tym razem u Kwinty nastąpił okres solidniejszej gry, a tracący świeżość Scheiwiller mimo ambitnej walki zaczął tracić dystans. Kwinta osiągnął prowadzenie 18:12. Wtedy ostatni zryw Szwajcara i nawrót niewymuszonych błędów Polaka przyniosły kontakt na 18:19, gdy przewaga stopniała do jednego punktu. Ostatecznie podmęczony Scheiwiller sknocił końcówkę trzeciego seta w sposób do złudzenia przypominający porażkę naszego debla żeńskiego. Kwinta tryumfował 21:18, a w 1/8 finału zagra w czwartek z Francuzem Tomą Juniorem Popovem (16. BWF).

Wcześniej odpadła w środę w 1/16 finału gry pojedynczej Weronika Górniak. Nie była faworytką w spotkaniu z Niemką Mirandą Wilson. Na korcie potwierdziły się prognozy. Górniak mogłaby zagrozić Niemce, gdyby popełniała mniej niewymuszonych błędów, ale tego dnia mimo pokazania przez nią dużych możliwości, jak w wymianie, w której zdobyła 14. punkt w drugim secie, zwycięstwo Wilson było w sumie niezagrożone. Niemka wygrała 21:14 21:16.

We wtorek z mistrzostw odpadł startujący w grze pojedynczej Mikołaj Szymanowski (fot. 3). Oto, co powiedział w wywiadzie dla BadmintonZone.pl:

Jan Rudziński: Powiedz, jak oceniasz swój występ na mistrzach Europy? Czy coś cię zaskoczyło?

Mikołaj Szymanowski: Nie ukrywam, że nie jestem zadowolony z mojego występu, bo na pewno plan był taki, żeby wygrać ten pierwszy mecz. Niestety nie udało się, czasem tak jest... Zaskoczyła mnie na pewno hala, że było bardzo głośno, było bardzo dużo kibiców. Nigdy nie grałem przy takiej publiczności, naprawdę było słychać. Niestety kibicowali Hiszpanowi, bo grałem z Hiszpanem, no ale tak czasem bywa. I lotki też były dużo szybsze niż dzień wcześniej, ponieważ gdy dzień wcześniej byliśmy na treningu, w hali turniejowej, lotki były wolne, a podczas meczu były zdecydowanie szybsze i przez to ciężko mi też było wyczuć tylną linię — wybijałem.

J.R.: Tak, słyszałem, że jest to w Europie jedna z trudniejszych hal, że jest wysoka i są tam troszkę wyżej przeciągi, troszkę bardziej wieje, natomiast niżej te lotki latają dosyć szybko, więc jest to na pewno bardzo trudna hala. Powiedz mi, jakie masz plany teraz po tym turnieju najbliższe?

M.S.: W przyszłym tygodniu turniej na Malcie, rangi future series, ale to jest taki ostatni przed krótką przerwą, bo tygodniową, a później wracam do treningów i dopiero turnieje będą w maju: w Austrii i w Danii, bodajże. 

J.R.: Powiedz, czy podczas meczu musiałeś zmieniać taktykę pod przeciwnika, byłeś dobrze przygotowany?

M.S.: Fizycznie na pewno byłem dobrze przygotowany. Oglądałem mecz i stwierdziłem, że powinienem na pewno mniej wybijać, bo mój przeciwnik miał bardzo dobry atak, ale niestety nie udało się tego zmienić podczas meczu. Tam dopiero w końcówce może trochę, ale to niestety nie było wystarczające, więc uważam, że powinienem troszkę bardziej do siatki jednak grać, ale niestety się nie udało. 

J.R.: Świetnie. Miki, życzę sukcesów na kolejnych zawodach. Myślę, że następny step to są mistrzostwa świata. Dobrze mówię? 

M.S.: To jeszcze dużo czasu. Mam nadzieję, że się zakwalifikuję, bo nie jestem jeszcze pewien, czy na pewno się zakwalifikowałem, bo do końca kwalifikacji jest jeszcze właśnie ten turniej — Mistrzostwa Europy, plus Malta i Finlandia, więc cały czas czekam. Na razie powinno być OK. Na pewno gdybym wygrał, to dostałbym parę dobrych punktów, które by się przydały, więc nie do końca jestem pewien, czy się dostanę. Raczej tak, ale jeszcze nie jestem pewien. 

J.R.: Rywalizacja w męskim singlu jest na pewno bardzo duża, więc fajnie, a ja trzymam mocno kciuki za kolejne sukcesy i do zobaczenia. Dzięki.

M.S.: Dzięki.

Środową niespodzianką było odpadnięcie rozstawionych z numerem dwa francuskich deblistek, Margot Lambert i Camille Pognante. Przegrały 10:21 20:22 z czwartą parą Danii, Lærke Hvid, Anna Klausholm (fot. 4). Francuzki są 18. na liście światowej, Dunki — 91. To kolejny cios dla Francji po sensacyjnej porażce ich najlepszego miksta. Na razie jednak nie zawodzą czterej francuscy singliści, z których jeden zagra w czwartek z reprezentantem Polski.

Indywidualne mistrzostwa Europy w badmintonie. 2026 European Championships. 6 — 12 kwietnia 2026. Huelva (Hiszpania). Palacio de Deportes Carolina Marín. Wyniki w serwisie BWF.

Fot.: © Mikołaj Szymanowski (live) oraz Yang Shaochen © BadmintonPhoto.com (live)

jr, ap

© BadmintonZone.pl | zaloguj