|
2013-05-09,
Białystok
Jeden mecz rozegrany i medal MP!?!
Od 49. Mistrzostw Polski w Białymstoku już trochę czasu minęło, ale ciągle jedna rzecz nie daje mi spokoju. Jak to jest, że wystarczyło wygrać jeden mecz na (prestiżowych jeszcze?) Mistrzostwach Polski i zdobyć medal??!!
Z całym szacunkiem dla szanownych seniorek* (a tak!), który ten medal zdobyły w grze deblowej. Dziewczyny – Kasia i Kinga nie są niczemu winne. W turnieju były rozstawione wysoko. Wygrały mecz I rundy, w drugiej dostały mecz bez gry. I tym samym zapewniły sobie medal. Podobnie mogło być w mikście. Para Mikołajczak/ Goldwasser w I rundzie dostała walkowera, w II z powodu absencji naszej najlepszej pary (Mateusiak/ Zięba) znów bez gry przeszli do następnej i już grali mecz o medal. Znów jeden mecz decydował o medalu! Na Mistrzostwach Polski Seniorów (dawniej Weteranów) trzeba postarać się zdecydowanie bardziej, żeby zdobyć medal . Żarty żartami... ale dlaczego regulamin Indywidualnych Mistrzostw Polski i jego jeden z punktów dotyczy tylko gry pojedynczej?: Nieobecność uczestnika zakwalifikowanego bez eliminacji zgłoszona sędziemu głównemu przed uzupełnieniem drabinki z eliminacji powoduje uprawnienie do gry najwyżej sklasyfikowanego (...) uczestnika przegrywającego bezpośrednio o awans z eliminacji w miejscu uczestnika nieobecnego. Uczestnik brzmi pojedynczo, a dlaczego nie może to dotyczyć „uczestników”? Techniczne możliwości były. W tym roku doszło bowiem do ważnej zmiany w kwalifikacjach do IMP. Zamiast dwóch rzutów eliminacyjnych (na które mało kto jeździł) zawodnicy grali tuż przed główną imprezą. Oczywiście nadal była grupa tych, którzy start w turnieju głównym miała zapewniony – reszta musiała wywalczyć sobie awans. W turnieju głównym jednak sporo było walkowerów. Nie znam przyczyny wszystkich, ale – prawdę mówiąc – nie ma to znaczenia, czy powodem były kontuzje, brak badań czy zmiana planów uczestników. Zresztą nie po raz pierwszy się to zdarza – i w zeszłym roku były takie powody wycofania się z gry niektórych zawodników, jak widać nie wyciągnięto z tego wniosków. Co można zrobić? Bądźmy profesjonalni, ustalmy odprawę dzień wcześniej, odrzućmy tych, o których mowa wyżej i niech w ich miejsce zagrają ci, którzy są na miejscu i chcą grać! Kto wie, może okraszą taką grę medalem? W końcu, jak już wiemy, do medalu dużo nie potrzeba. Takie rozwiązania sprawdzają się na całym świecie w tenisie, wyniki „lucky loosera” czasami bywają zadziwiające. Gdyby nie opcja LL, tenisista Łukasz Kubot nie grałby w 2009 roku jako pierwszy Polak od 1983 roku w finale dużego turnieju ATP. Jest sporo czasu do następnych Mistrzostw. Mam nadzieję, że ktoś pomyśli nad zmianą regulaminu, bo – halo, halo, to są w końcu mistrzostwa kraju! *Nic nie przebije „seniorki” Doroty Grzejdak i jej tegorocznego medalu. Dorota, jesteś wielka! Fot. © Materiały prasowe IMP (archiwum) Magdalena Kojder |
|
| © BadmintonZone.pl | zaloguj | |