|
2019-01-18,
Seul
Z archiwów BadmintonZone - zdarzyło się 10 lat temu
TRYUMF DUŃCZYKÓW W YONEX KOREA OPEN
18.01.2009. Olbrzymi sukces odnotowali duńscy badmintoniści w finale otwartych mistrzostw Korei. Podczas gdy Peter Gade (fot.), Tine Rasmussen oraz debel Mathias Boe/ Carsten Mogensen wykorzystali w 100 procentach szanse na tytuł mistrzowski, gospodarze z trzech możliwości wykorzystali tylko jedną — w mikście. Gade miał okazję poprawić fatalny bilans turniejowy dotychczasowych spotkań z Malezyjczykiem Lee Chong Wei'em — 0:5. I zrewanżować się za porażkę w półfinale ubiegłotygodniowego Malaysian Open (tamto spotkanie można obejrzeć w serwisie YouTube, między innymi ekscytującą malezyjskich kibiców końcówkę pierwszego seta). Na rzecz Gadego pracował w sobotę Przemek Wacha. Był to dzień wolny dla Petera (chory Simon Santoso zrezygnował z występu w półfinale), a Lee musiał poświęcić prawie pół godziny na rozprawienie się z Polakiem. Jednak Malezyjczyk zapowiadał, że mimo to poradzi sobie z wypoczętym Duńczykiem. Lee zmierzał prostą drogą do zwycięstwa w 1. secie, prowadząc już 18:16. Wtedy — przy odrobinie szczęścia — Gade zdobył 5 punktów z rzędu i wygrał partię. Dało mu to przewagę taktyczną, którą wykorzystał w 2. secie. Widząc, że będzie miał kłopot z powstrzymaniem rywala, odpoczął, oszczędzając siły na ofensywę w decydującym secie. Objął w nim prowadzenie 3:2 i nie oddał do końca. Cytowany przez serwis Badzine Gade nie krył satysfakcji, ponieważ pokonanie Lee (obecnego lidera rankingu światowego) było jednym z głównych celów Duńczyka na 2009 rok. - Na widowni są tutaj wielkie tłumy i olbrzymi doping, ale uważam, że kluczowe znaczenie miało to, że Lee nie był u siebie. Kiedy jest u siebie, grając przed 7 lub 8 tysiącami ludzi, pozyskuje trochę pewności siebie, co przeważa szalę. Skoro mogę pokonać go tutaj, to mogę również wygrać z nim na All England, o ile potrafię poprawić w międzyczasie moją grę bardziej niż on. Gade wygrał otwarte mistrzostwa Korei po raz czwarty. Ostatnio udało u się to w 2005 r. Tine Rasmussen wygrała z Pi Hongyan (Francja) w dwóch zaciętych setach. Pozostałe finały również zamknęły się w 2 partiach. Boe i Mogensen zrewanżowali się Jung Jae Sungowi i Lee Yong Dae za wyeliminowanie swoich rodaków, Paaske i Rasmussena. Również Tajwanki Cheng Wen Hsing i Chien Yu Chin pognębiły gospodarzy, bijąc duet Lee Kyung Won/ Lee Hyo Jung. Jednak ta ostatnia wcześniej zdobyła swój czwarty w życiu tytuł mistrzowski Korea Open. W otwierającym finały spotkaniu mikstów, razem z Lee Yong Dae, zdeklasowała duet tajlandzki. Otwarte mistrzostwa Korei cieszą się złą sławą w świecie badmintonowym z powodu nieuczciwych decyzji miejscowych sędziów liniowych. To one doprowadziły rok temu do jednego z najgłośniejszych skandali, gdy podczas finału gry pojedynczej najlepszy zawodnik na świecie, Chińczyk Lin Dan cisnął swoją rakietę, rozwścieczony decyzjami na korzyść koreańskiego rywala oraz — podobno — zachowaniem chińskiego trenera Koreańczyka. Sprawę tę opisywaliśmy wielokrotnie w ubiegłym roku, oparła się zresztą o kierownicze gremia BWF (Światowa Federacja Badmintona). Jak może wyglądać nieuczciwe sędziowanie w wydaniu seulskim, pojęcie daje choćby wideoklip z poprzednich otwartych mistrzostw Korei zamieszczony w serwisie Badzine. Na zbliżeniu widać zdumioną twarz miksisty indonezyjskiego, Flandy'ego Limpele. Obrazek pochodzi z finału gry mieszanej, w którym wspomniani Lee Yong Dae i Lee Hyo Jung pokonali Limpelego i Vitę Marissę 15:21 21:14 21:18. Dlatego obecnie kibice z uwagą przyglądali się sędziowaniu, a niewielka część zawodników zagranicznych prawdopodobnie nawet zbojkotowała zawody. Niestety sprawozdawcy serwisów informacyjnych BWF i Badzine zgodnie donieśli o powtarzających się podejrzanych decyzjach sędziego liniowego w ćwierćfinałowym spotkaniu Lee Chong Wei z faworytem gospodarzy, Park Chung Hwanem. W 1. secie, Koreańczyk, prowadzący 19:16 zagrał na 10-centymetowy aut, co zresztą było widać na powtórce na telebimie za plecami sędziego prowadzącego. Ten jednak niestety nie skorzystał z prawa zmiany wyraźnie błędnej decyzji sędziego liniowego, który zasygnalizował lotkę w korcie. Historia powtórzyła się w 3 secie, gdy Park powadził 3:2. Wprawdzie Lee był psychicznie przygotowany na kanty, ale rzeczywistość przekroczyła jego wyobrażenia i zbity z tropu stracił kilka punktów z rzędu. Na szczęście zdołał się opanować i odnieść zasłużone zwycięstwo. Tegoroczny Korea Open zapamiętamy dzięki dużemu sukcesowi Przemka Wachy. Rozstawiony z numerem 7 zdołał wedrzeć się do pierwszej czwórki. Wprawdzie było ciężko, zwłaszcza w 1/8 finału z Hindusem Aravindem Bhatem, z którym Polak miał do tego czasu remisowy (1:1) bilans spotkań, ale Wacha dobrze zaprezentował się w turnieju i zarobił sporo punktów rankingowych (i kilka tys. dolarów premii). Wyniki finałów (18.01.2009) Singel mężczyzn Peter Hoeg GADE (Dania, 3) — LEE Chong Wei (Malezja, 1) 21:18 10:21 21:17 (0:53). Singel kobiet Tine RASMUSSEN (Dania, 2) — PI Hongyan (Francja,4) 21:19 21:19 (0:34). Debel mężczyzn Mathias BOE/ Carsten MOGENSEN (Dania, 4) — JUNG Jae Sung/ LEE Yong Dae (Korea, 2) 21:12 24:22 (0:45). Debel kobiet CHENG Wen Hsing/ CHIEN Yu Chin (Tajpej, 1) — LEE Hyo Jung/ LEE Kyung Won (Korea, 2) 21:19 21:8 (0:34). Mikst LEE Yong Dae/ LEE Hyo Jung (Korea,2) — Songphon ANUGRITAYAWON/ Kunchala VORAVICHITCHAIKUL (Tajlandia, 4) 21:8 21:7 (0:23). Otwarte mistrzostwa Korei w badmintonie. Yonex Korea Open 2009, 13-18 stycznia 2009, Seul (Korea). Turniej z cyklu Super Series (poziom 2.). Pula nagród: 300 tys. dol. Fot. © BadmintonPhoto.com (live) jr |
|
| © BadmintonZone.pl | zaloguj | |