2018-07-27, Białystok
Z archiwów BadmintonZone - zdarzyło się 10 lat temu
SUWAŁKI NA IGRZYSKACH

27.07.2008, Internetowe wydanie "Gazety Wyborczej" (Białystok) przynosi pierwsze reakcje na losowanie olimpijskiego turnieju badmintona.
Było ono — zdaniem dziennika — szczęśliwe dla reprezentantów SKB Litpol-Malow Suwałki — mają otwartą drogę do ćwierćfinałów igrzysk.

"Gazeta Wyborcza" mylnie informuje, że mikst Robert Mateusiak, Nadia Kostiuczyk (fot.) spotka się w walce o ćwierćfinał z Senegalczykami. W rzeczywistości, jak informowaliśmy wcześniej, Polacy zmierzą się z reprezentantami Seszeli. Nie zmienia to zresztą faktu, że tak czy inaczej Nadia i Robert są zdecydowanymi faworytami w 1/8 finału Igrzysk (nawiasem mówiąc, zachodzi podejrzenie, że z parą mieszaną z Senegalu — w odróżnieniu od Seszeli — poradziłby sobie na razie nawet mikst w osobach redaktorów niniejszej rubryki).

Autor tekstu w "Gazecie Wyborczej", Adam Muśko, rozmawiał z Mateusiakiem na temat ćwierćfinału, mając na uwadze, że Polacy mają remisowy bilans spotkań z Chińczykami i ujemny z Anglikami.

- Ale wolę chyba trafić na Anglików — mówi Mateusiak. — Jeżeli Chińczycy wygrają z Anglikami, to będą na fali, a przed własną publicznością trudno ich będzie powstrzymać. Liczę na Anglików, że wykorzystają presję, jaka ciąży na gospodarzach, i pokonają ich.

Zdaniem dziennika, debel w 1/8 finału nie powinien mieć kłopotów z Australijczykami. Co do ewentualności gry w ćwierćfinale z Azjatami wypowiada się Mateusiak:
- Koreańczyków, wtedy aktualnych wicemistrzów świata, pokonaliśmy 2:0 w listopadzie 2007 r., więc także są w naszym zasięgu. Wydaje się, że większe szanse mamy w mikście. W mikście jest dziesięć par, które kandydują do medali, i z Nadią jesteśmy w tej grupie. Ale w deblu z Michałem także może być dobry wynik.
Gazeta przypomina o zakłóceniach w treningach i startach spowodowanych kontuzją Roberta.

- Na szczęście potem mogliśmy pograć na turnieju w Rosji, a ostatnio w Anglii sparowaliśmy z najlepszymi Europejczykami — mówi pochodząca z Białorusi Kostiuczyk. — Gdyby nie kontuzja Roberta, to można powiedzieć, że nasze przygotowania byłyby optymalne. Ale i tak chyba nie jest źle, na pewno nie jedziemy na wycieczkę do Pekinu.

Fot. © BadmintonPhoto.com (archiwum)

jr

© BadmintonZone.pl | zaloguj