2017-05-30, Dublin
Polacy przegrali z... działaczami BWF i informatykami Onetu
Po raz pierwszy od 5 lat na turnieju międzynarodowym parabadmintona nie będzie Polaków. Smutne to, bo zawdzięczamy to działaczom Światowej Federacji Badmintona (BWF), którzy jednocześnie pracują nad rozwojem parabadmintona w poszczególnych państwach.

Ośmioosobowa reprezentacja, która miała wystartować w Dublinie pod koniec czerwca,  jak zawsze została zgłoszona mejlowo przez trenera KN.

3 dni po terminie zgłoszeń dostałem przyjacielskie zapytanie od Delegata Technicznego Güntera Klützke (nie zajmuje się turniejem w Dublinie), czy tym razem nie lecimy na turniej do Irlandii? Pierwszą rzeczą, którą zrobiłem, było sprawdzenie poczty. Wszystko było OK. Mejl wysłany i zapisany w folderze wysłane, więc skąd taka sugestia?

Ponownie wysłałem wraz z kopią pierwszego zgłoszenia i zrzutem ekranu potwierdzającym dzień i godzinę wysłania.

Niestety Syahmi Sabron odpowiedzialny w BWF za turnieje parabadmintona stwierdził, że pierwszego zgłoszenia nie było, a drugie jest po terminie.

Zwracając się do administratora poczty, po kolejnym mejlu drążącym problem, w końcu uzyskałem odpowiedź:

Witamy,
Wiadomość została zatrzymana w naszym systemie, co było spowodowane błędem w jego działaniu. Błąd został usunięty i tego rodzaju problemy nie powinny się powtarzać.
Pozdrawiamy,
BOK OnetPoczta


Niestety ani to wyjaśnienie, ani inne dotyczące kwestii finansowych (zawodnicy część pieniędzy zabezpieczyli na turniej u sponsorów, w dotacjach samorządów i innych) nie zmieniło decyzji, a została ona jeszcze bardziej podkreślona przez Paula Kurzo (fot.), wiceprezesa BWF odpowiedzialnego za parabadminton. Dziwnie to zabrzmiało: Polacy nie pierwsi zostali odrzuceni przy zgłoszeniach i na pewno nie będą ostatni.

Jak się okazuje, dwa lata temu zawodnik węgierski grający na wózku po przylocie do Anglii na mistrzostwa świata wraz z rodziną, dowiedział się, że nie gra, bo nie ma jego zgłoszenia.

Jak sprawdzić, czy zgłoszenie dotarło? Ano do tej pory było tak, że delegat techniczny zajmujący się danym turniejem przysyłał potwierdzenie, ale zawsze po terminie zgłoszeń, wyjątkiem jest Niemiec i Hiszpanka, którzy odpowiadają natychmiast po przesłaniu do nich zgłoszeń. Ale również jest tak jak w tym roku, że na turniej do Turcji nie otrzymaliśmy potwierdzenia przyjęcia zgłoszenia, ale to było i Bartek Mróz zagrał tam. Lista startowa zwykle jest publikowana na kilka dni przed turniejem, a losowanie jak wiadomo jest robione dzień przed meczami.

Wiadomo, że porządek musi być, jednak decyzja BWF bardzo surowa i nie uwzględniająca w żadnym stopniu przyczyny zaistniałej sytuacji krzywdzi przede wszystkim zawodników.

Prosiliśmy jeszcze Komisję Zawodniczą z jej przewodniczącym Richardem Perotem o pomoc. Wstawiennictwo za polskimi parabadmintonistami i tu też nic nie dało. BWF pozostała głucha na wszelkie racjonalne argumenty.

Tymczasem przecież nic kompletnie się nie dzieje od dnia zgłoszenia do dnia turnieju z listą zawodników. Nie ma ograniczeń ilościowych zawodników w turniejach, nie ma listy rezerwowej, nie ma niczego, żeby mówić o jakiejkolwiek destrukcji w przypadku przyjęcia polskich zawodników po odwołaniu się.

Przegraliśmy FZ FORZA Irish Para-Badminton International w Dublinie z… działaczami BWF.

Fot. BWF
(Tytuł artykułu pochodzi od redakcji).

Tomasz Zioło

© BadmintonZone.pl | zaloguj