|
2017-02-02
Z archiwów BadmintonZone - zdarzyło się 10 lat temu
APETYT NA MIKSTA
2.02.2007. O wrażenia z azjatyckich turniejów superserii zapytaliśmy Michała Łogosza (fot.). Jest on usatysfakcjonowany swoimi deblowymi startami w Azji i wyraźnie zaostrzył sobie apetyt na granie miksta: Jestem zadowolony przede wszystkim z gry. Bo wyniki były, można powiedzieć, nie najlepsze. Aczkolwiek w Malezji graliśmy w pierwszej rundzie z drugą parą z list światowych (Jens Eriksen / Martin Lundgaard Hansen — red.) i zagraliśmy z nimi mecz jak równy z równym, w trzech setach — czyli cały czas depczemy tej ścisłej czołówce po piętach. I walczymy z nimi. Mogliśmy nawet w dwóch setach z Eriksenem / Hansenem pograć. Na drugim turnieju już zupełnie się rozegraliśmy. Wygraliśmy z parą wysoko notowaną na światowej liście (Mohd Tazari / Lin Woon — red.) dość gładko. Przegraliśmy z późniejszymi finalistami, Koreańczykami (Ja Jin Lee / Ji Man Hwang — red.), ze stosunkiem punktów do 16 i do 14; gdzie później oni wygrywali wyżej. I to była szesnastka. Gdyby było inne losowanie, to może byłoby inaczej. Generalnie powiem tak: z gry i z poziomu jestem zadowolony, ponieważ cały czas trzymamy dość wysoki poziom. Trzeba trochę czasu i lepszego losowania, a później szczęścia, żeby robić jakieś postępy czy półfinały. Myślę, że to przyjdzie, spokojnie. Trzeba poczekać. To były pierwsze turnieje, rekonesans, najsilniejsze turnieje superserii. Jeśli chodzi o miksta, to była dla mnie ciekawa przygoda. Jestem bardzo zadowolony, szczególnie z drugiego turnieju. Przegraliśmy w trzech setach z bardzo silną parą, z wicemistrzami świata sprzed roku, z Chińczykami (Xie Zhongbo i Zhang Yawen — red.). Po bardzo fajnej grze, co tylko upewnia mnie w tym, że mógłbym spokojnie pograć miksta, gdyby była odpowiednia partnerka. W Malezji miksta zagraliśmy też dość dobrze, ponieważ wygraliśmy z Malezyjczykami (Yu Hang Ooi / Bin Shen Tan — red.) w pierwszej rundzie, a w drugiej przegraliśmy z Nadią i Robertem, ale oni byli na pewno lepsi od nas. Poza tym dla nich te wyniki są ważniejsze niż dla nas. Dla mnie to był dodatek, a dla nich 5-7 miejsce w rankingach jest ważniejsze niż jakaś moja satysfakcja z wygranego z nimi meczu.
W PEŁNEJ SATYSFAKCJI PRZESZKODZIŁ AZJATYCKI ZEGAR 1.02.2007. Nadia Kostiuczyk generalnie pozytywnie traktuje swoje wyniki na turniejach superserii w Malezji i Korei. Jak stwierdziła w wypowiedzi dla naszego serwisu: — Mój start w 2 turniejach w Azji oceniam dobrze. W sumie jestem zadowolona. Tylko mój pierwszy mecz deblowy mi się nie podobał. Może dlatego, że to był początek, dopiero co przybyliśmy, jeszcze nie przestawiliśmy się dobrze na inny czas. Uważam, że powinnyśmy były wygrać z Rosjankami, no ale niestety nie wyszło. Poza tym występ był w moim odczuciu dobry. Zob. też: Langenfeldzkie Polki ratują honor Europy. Rok 2006 najlepszy — trenera kadry z importu nie będzie. Fot. © BadmintonPhoto.com (archiwum) jr, pola |
|
| © BadmintonZone.pl | zaloguj | |