2016-05-05, Tokio
Z archiwów BadmintonZone - zdarzyło się 10 lat temu
THOMAS CUP — PÓŁFINAŁY
Tokio. 5.05.2006. Dziś Dania przystąpiła do ciężkiej walki.
To małe państwo z dużymi tradycjami badmintonowymi dotychczas zdobyło niemal wszystko, co jest do zdobycia w badmintonowym świecie. Wikingom brakuje jeszcze tylko zwycięstwa w Pucharze Thomasa. Skandynawowie próbują odebrać puchar Azjatom i przydać chwały Europie od 1948 r. Siedmiokrotnie zdołali dotrzeć do finału i... na tym się kończyło.

Ostatnio zwycięstwo przepadło 2 lata temu w Dżakarcie, podczas finału z Chinami. W latach 60. i 70. walczył Erland Kops, w latach 80. Morten Frost — wszystko to na próżno. Potem byli jeszcze Poul-Erik Hoyer i Thomas Stuer. Nowy kapitan drużyny — Peter Gade — startuje w Pucharze Thomasa już po raz piąty. Dwa lata temu w Dżakarcie Gade zaprezentował się słabo, w tym roku jest w lepszej formie. Dziś w półfinałach był rewelacyjny w pojedynku z Malezyjczykiem Lee Chong Wei, aktualnym numerem 2 na świecie, wyprzedzającym Duńczyka w rankingu IBF. Wygrywając spotkanie, Gade spowodował, że Duńczycy znaleźli się jedną nogą w finale. Przechodzili samych siebie Martin Lundgaard i Jens Eriksen, którzy w meczu-horrorze doprowadzili drugi set do stanu 30:28! Ostatecznie Duńczycy przegrali jednak z parą Koo/Chan w trzech setach. Dzięki zwycięstwu Kennetha Jonassena (fot.) Duńczykom do osiągnięcia finału brakowało już tylko wygranej w czwartym, deblowym spotkaniu. Jednak mimo wysiłków, Boe/Mogensen przegrali w trzech niezmiernie emocjonujących setach. O tym, czy Duńczycy w finale zagrają przeciwko Chińczykom, zadecydował ostatecznie mecz Joachima Perssona z Kuan Beng Hongiem. Ambitny Skandynaw nie zawiódł i zdobył dzięki swojemu wygranemu meczowi trzeci — być  może, jak się okaże w niedzielę, na wagę złota — punkt dzisiejszego spotkania.

W drugim półfinale, gdzie spotkały się Indonezja i Chiny, mecze zakończyły się zgodnie z przewidywaniami. Co prawda, zwycięzca Igrzysk Olimpijskich Taufik Hidayat wielokrotnie deklarował, że tym razem Chiny zostaną poskromione, jednak mając przed oczyma jego dotychczasowe sukcesy w Japonii, trudno było sobie wyobrazić, że mógłby on pokonać Lin Dana. I rzeczywiście. Pyszny Indonezyjczyk przegrał z kretesem, zdobywając w drugim secie ledwie 8 punktów. Następnie wystarczyło, aby na boisko wyszli Bao Chunlai oraz duet Cai/Fu i jasnym stało się, że w finale zagrają Chiny.

WYNIKI
ChRL — INDONEZJA 3:0
Lin Dan (ChRL) — Taufik Hidayat (Indonezja) 21:16 21:8; Cai Yun / Fu Haifeng (ChRL) — Luluk Hadiyanto / Yulianto Alven (Indonezja) 24:22 21:17; Bao Chunlai (ChRL) — Sony Dwi Kuncoro (Indonezja) 21:17 24:22.
DANIA — MALEZJA 3:2
Peter Gade (Dania) — Lee Chong Wei (Malezja) 21:19 21:18; Koo Kien Keat / Chan Chong Ming (Malezja) — Martin Lundgaard Hansen / Jens Eriksen (Dania) 21:17 28:30 21:6; Kenneth Jonassen (Dania) — Hashim Muhd Hafiz (Malezja) 20:22 21:12 21:17; Choong Tan Fook / Lee Wan Wah (Malezja) — Mathias Boe / Carsten Mogensen (Dania) 21:13 15:21 21:19; Joachim Persson (Dania) — Kuan Beng Hong (Malezja) 21:12 21:19.

Fot. © BadmintonPhoto.com (archiwum)

pola

© BadmintonZone.pl | zaloguj