2016-04-19, Warszawa, Białystok, Suwałki
Z archiwów BadmintonZone - zdarzyło się 10 lat temu
MISTRZOSTWA EUROPY W DEN BOSCH W CIENIU PUCHARU THOMASA. BILANS
19.04.2016. Start naszej reprezentacji powinien być traktowany — na pierwszy rzut oka — jako duży sukces. Wprawdzie w turnieju drużynowym wykonano jedynie plan minimum, ale za to w rywalizacji indywidualnej łupem Polaków padły — rzecz bez precedensu — dwa medale.
Tu ukłon dla Roberta Mateusiaka, który dwukrotnie stawał na podium, raz z Michałem Łogoszem, raz z Nadią Kostiuczyk. Zico jest z coraz większym respektem traktowany przez zagranicznych obserwatorów badmintonowych wydarzeń. Chętnie jego opinie cytuje Mark Scheffer na witrynie IBF, przedstawiając zawodnika jako już pięciokrotnego brązowego medalistę ME: W deblu męskim nie możemy zapominać, że Eriksen/Hansen są na świecie numerem jeden. Chociaż przegraliśmy 21:19 23:21, pokazaliśmy, że możemy rywalizować z najlepszymi. W mikście byliśmy blisko zwycięstwa, ale przy lotce meczowej moja partnerka stała się trochę zbyt nerwowa. Jednak osiągnęliśmy nasz cel przywiezienia do domu medalu dla Polski, czyli spełnienia stawianego nam wymogu dla zapewnienia sfinansowania naszych warunków treningowych — mówił Mateusiak.

Jednak — oprócz naturalnego niedosytu spowodowanego minimalnymi porażkami w półfinale — warto pamiętać, że czterogwiazdkowe mistrzostwa Europy są dla największych tuzów imprezą drugoplanową. Moim najważniejszym celem jest teraz Puchar Thomasa. Tak, nawet ważniejszym, niż zostanie po raz czwarty mistrzem Europy. Rozpoczynam ten turniej nieco zmęczony, ponieważ trenowaliśmy intensywnie z myślą o Thomas Cup [mistrzostwa świata drużyn męskich], który odbędzie się za 2 tygodnie w Japonii — mówił w trakcie ME słynny Duńczyk Peter Gade. Z kolei wicemistrz olimpijski Nathan Robertson tłumaczył swą niespodziewaną porażkę niemożliwością pogodzenia przygotowań i startu w preferowanych przez Anglików Commonwealth Games z mistrzostwami Starego Kontynentu. Przypomnijmy tu, że polski mikst Mateusiak/Kostiuczyk przegrał w drużynowych mistrzostwach Europy z duetem Robertson/Emms w 2 setach. W turnieju indywidualnym wykorzystał natomiast bezbłędnie szansę po wyeliminowaniu Anglików przez Niemców. Nie zmienia to faktu, że niektórzy specjaliści byli bardziej skłonni uwierzyć w ewentualny sukces polskiego miksta w starciu z angielskim niż w możliwość wyeliminowania Anglików w konfrontacji z Niemcami.

Szeroko nagłośnione w niektórych mediach pechowe odpadnięcie Kamili Augustyn i Nadii Kostiuczyk w deblu wskutek kontuzji tej pierwszej świetnie ilustruje słabość polskiego badmintona. Każda poważniejsza kontuzja jednego z kluczowych zawodników kadry (wielka piątka: Augustyn, Kostiuczyk, Łogosz, Mateusiak, Wacha) natychmiast stawia pod znakiem zapytania dużą siłę naszej reprezentacji. Zaniedbywanie przygotowania silnego zaplecza ścisłej kadry może się zemścić, a coraz słabsze — w przekroju ostatnich lat — występy polskich juniorów nie wróżą na razie niczego dobrego.

Największe sensacje: wczesne odpadnięcie rozstawionych z numerem 1 PI Hongyan (Francja — singel kobiet) i Nathan ROBERTSON/ Gail EMMS (Anglia — mikst). Sprawcami tych niespodzianek, które pozbawiły faworytów medali byli Niemcy: Juliane SCHENK (wygrała z Pi 21:19 22:20) oraz Kristof Hopp i Birgit Overzier (ograli Anglików 21:15 21:18, a następnie przegrali z Robertem Mateusiakiem i Nadią Kostiuczyk). Niektóre porażki faworytów mogły być spowodowane ich gorszym przystosowaniem się do nowego systemu punktacji.

Mistrzostwa potwierdziły potegę Duńczyków w grach męskich i (mniej bezdyskusyjną mimo medali) mieszanych oraz ich utrzymującą się względną niemoc w grach kobiecych po zakończeniu kariery przez — przede wszystkim — Camillę Martin. W europejskim singlu kobiet rządzą głównie zawodniczki pochodzenia azjatyckiego (Xu Huaiwen, Mia Audina, Yao Jie, Pi Hongyan). W deblu pań nie możemy się doczekać wzlotu Polek porównywalnego ze spektakularnym awansem debla męskiego i miksta. Może nastąpi to w okresie przed- i olimpijskim?

Klasyfikacja medalowa indywidualnych mistrzostw Europy.
1. Dania 3 zł. 3 sr. 3 br.
2. Niemcy 1 zł. 1 sr. 1 br.
3. Anglia 1 zł. 2 br.
4. Holandia 1 sr. 1 br.
5. Polska 2 br.
6. Szwecja 1 br.


"TRENER KADRY Z PRAWDZIWEGO ZDARZENIA JEST POTRZEBNY CAŁEMU POLSKIEMU BADMINTONOWI"
Białystok. Suwałki. 19.04.2016. Podlaskie wydanie "Gazety Wyborczej" zamieściło rozmowę, którą przeprowadził z Robertem Mateusiakiem po zdobyciu przezeń 2 medali mistrzostw Europy Adam Muśko.

Mateusiak opowiada o swoim niedosycie: W półfinale debla mieliśmy lotkę meczową [faktycznie chodziło o lotkę setową — przyp. nasz] przy stanie 20:19, ale niestety, przegraliśmy 21:23 z parą duńską Eriksen/Hansen, która w późniejszym finale miała o wiele łatwiejszy mecz niż ten z nami. Należy zaznaczyć, że para ta to obecnie numer jeden na światowych listach. A nam pozostał, niestety, czwarty raz z rzędu tylko brązowy medal.</i>

W deblu jechaliśmy bronić trzeciego miejsca z poprzednich mistrzostw i był to plan minimum na tę imprezę. Natomiast jeżeli ktoś zaproponowałby mi jakiś medal w mikście przed mistrzostwami, to wziąłbym takie rozwiązanie w ciemno — wyjaśniał Mateusiak.

Dziennikarz interesował się, czego zabrakło, aby w końcu poprawić trzecią pozycję.
Przede wszystkim zabrakło nam trenera, bo chyba nie wszyscy o tym wiedzą, ale od roku wspólnie z Michałem przygotowujemy się sami, nikt nie pomaga nam w treningu. Czekamy już bardzo długo, aby związek zrobił coś w tej sprawie, bo trener kadry z prawdziwego zdarzenia jest potrzebny całemu polskiemu badmintonowi. Mieliśmy zapewnienia po igrzyskach olimpijskich w Atenach, że taki fachowiec się znajdzie, ale jak do tej pory skończyło się tylko na obietnicach.
Wiedzieliśmy, że obecna trenerka Klaudia Majorowa niewiele jest nam w stanie przekazać, bo dotychczas pracowała tylko z juniorami i kobietami. Nie ukrywam, że szkoleniowiec, który by nam naprawdę pomógł, musi pochodzić z zagranicy.
Jeżeli bez trenera osiągamy takie wyniki, to co by było, gdyby ten trener był na światowym poziomie albo przynajmniej europejskim?
— zastanawia się najbardziej utytułowany obecnie polski badmintonista.

Z "Gazety Wyborczej" można się jeszcze dowiedzieć, że obecnie znakomici debliści mają chwilę odpoczynku, ale na przełomie maja i czerwca czekają ich 2 turnieje w Indonezji i Singapurze. Potem rozpoczną przygotowania do wrześniowych mistrzostw świata w Madrycie.
 
"Gazeta Wyborcza" zaprezentowała też opinię prezesa Polskiego Związku Badmintona Michała Mirowskiego: Problem nie polega na tym, że obecny trener kadry jest zły. Osiągamy właśnie najlepsze wyniki w historii tej dyscypliny. Jesteśmy na ósmym miejscu drużynowo w rankingu światowym. Ponadto dwóch medali na imprezie rangi mistrzostw Europy nigdy wcześniej nie zdobyliśmy. Trudność sytuacji wynika z tego, że my nie szukamy szkoleniowca przeciętnego, bo tacy się do nas zgłaszają. Potrzebny jest nam człowiek, który ma w swoim dorobku medale mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich. Na chwilę obecną takiego kandydata nie widać, ale zapewniam, że poszukiwania nadal trwają.
 
Fot. © BadmintonPhoto.com (archiwum)

jr

© BadmintonZone.pl | zaloguj