2016-02-01, Warszawa
Z archiwów BadmintonZone - zdarzyło się 10 lat temu
KONFLIKT EBU Z IBF A SPRAWA POLSKA.
1.02.2006
23 stycznia 2006 r. na stronie EBU (Europejska Unia Badmintona) ukazał się artykuł nt. konfliktu pomiędzy EBU i IBF. Czytamy w nim m.in., że Rada EBU na swoim zebraniu w Mülheim w Niemczech – 14 stycznia br. – po wysłuchaniu i przedyskutowaniu sprawozdania ze spotkania z udziałem europejskich członków Rady IBF (Międzynarodowa Federacja Badmintona) w Kuala Lumpur - wyraziła poważne zaniepokojenie. Było ono spowodowane tym, że "większość europejskich członków Rady IBF nie była informowana o żadnych planach strategicznych IBF, nie była angażowana w decyzje i działania IBF poza zebraniami Rady IBF, była zaskakiwana, dowiadując się o braku odpowiedzi ze strony IBF na wiadomości od EBU i nie chciałaby być osobiście zaangażowana w obecną niewydolność administracyjną wewnątrz IBF".

Ponadto na spotkaniu w Kuala Lumpur ujawniły się oczekiwania IBF, że statuty wszystkich konfederacji reprezentujących poszczególne kontynenty zapewnią ich zbliżenie i zwiększą ich odpowiedzialność wobec IBF. EBU akceptuje, że konfederacje muszą być w pełni odpowiedzialne wobec IBF za wszystkie otrzymywane fundusze i rozliczać je na czas. Jednak EBU wyraźnie oświadcza, że nie zaakceptuje zmian w statutach IBF dających tej ostatniej kontrolę nad biurami kontynentalnymi.

Rada EBU uważa, że przejęcie kontroli nad biurami konfederacji kontynentalnych byłoby krokiem w stronę centralizacji i stanowiłoby zaprzeczenie deklarowanej polityki "kontynentalizacji" zaaprobowanej przez stowarzyszonych członków IBF podczas 2  walnych zgromadzeń. Byłoby to także bardzo szkodliwe dla rozwoju badmintona i kierowania nim na każdym kontynencie, ponieważ  łatwiej byłyby podejmowane mylne, niedobre decyzje.

Rada EBU konkluduje, że kilku europejskich członków Rady IBF jest nieświadomych działań podejmowanych w celu dokonania  "przejęcia" konfederacji kontynentalnych. Członkowie Rady IBF są "utrzymywani w ciemności" przez kierownictwo IBF. EBU poinformowało członków rady IBF o zamiarach przejęcia przez IBF kontroli nad biurami konfederacji kontynentalnych, ale niektórzy członkowie Rady IBF z Europy wydają się nie mieć ochoty na przeciwstawienie się kierownictwu IBF pomimo zmian naruszających interesy badmintona w Europie.

Rada EBU wierzy, że obowiązkiem europejskich członków Rady IBF jest reprezentowanie interesów dyscypliny sportowej jako całości, co zawiera w sobie interesy europejskiego badmintona, nie zaś udzielanie po prostu bezwarunkowego poparcia kierownictwu IBF.

27 stycznia br. portal Sportcal.com zamieścił tekst Calluma Murray'a o oskarżeniu IBF (pod przewodnictwem Puncha Gunalana) przez EBU o próbę "przejęcia" unii i innych konfederacji kontynentalnych i o "zapaść administracyjną". Tom Bacher, prezes unii, który utrzymuje, że oświadczenie na jej stronie internetowej nt. IBF powinno być postrzegane jako "komentarze", nie zaś zarzuty, powiedział, że motywy działania IBF w kierunku przejęcia konfederacji kontynentalnych są niejasne, twierdząc zarazem, że niektórzy urzędnicy IBF działają według "osobistych planów". Zarzuca się, że niektórzy, jeśli nie wszyscy, kontrkandydaci do władz EBU w zbliżających się wyborach, są wspierani przez IBF w ramach kampanii zmierzającej do przechwycenia kontroli nad unią. Bacher powiedział portalowi Sportcal.com: "Słyszałem o tym", ale nie mógł potwierdzić, którzy kandydaci są "podstawieni" przez IBF. Wśród kontrkandydatów jest Rosjanin Siergiej Michajłowicz Szachraj, który ubiega się o urząd prezesa unii, mając przeciwko sobie Bachera i jest uważany za bliskiego wspólnika Gunalana. Szachraj stoi na czele Narodowej Federacji Badmintona Rosji, która utrąciła z pozycji oficjalnie uznawanego ciała zarządzającego badmintonem w Rosji dawną organizację kierowaną przez Władymira Lifszyca.

Jednak ten przewrót został zakwestionowany przez Lifszyca przed sportowym trybunałem arbitrażowym w Lozannie, co ma spore szanse powodzenia. Zwycięstwo Lifszyca postawiłoby Gunalana w niezręcznej sytuacji udzielania poparcia kandydatowi nie mającemu już prawa do walki o fotel prezesa.

Murray akcentuje, że EBU nie zamierza prowokować rozłamu w IBF, ponieważ groziłoby to olimpijskiemu statusowi badmintona. "Jakikolwiek rozłam byłby wielce szkodliwy. Nie próbujemy rewolty; mówimy, że IBF powinna zrobić porządek w swoim domu. To wszystko, co możemy na razie zrobić. Jesteśmy w IBF beznadziejnie zdominowani liczebnie" — powiedział Bacher dziennikarzowi.

Sportcal.com twierdzi, że IBF nie odpowiedziała na telefony i mejl z pytaniami o jej stanowisko w tej sprawie.

Wreszcie 30 stycznia na stronie internetowej IBF zabrał głos prezes Punch Gunalan. Ogłosił, że New Look IBF ma dwa główne cele: utrzymanie badmintona w programie letnich Igrzysk Olimpijskich i uzyskanie statusu sportu rakietowego nr 1. na świecie. Nie omieszkał wspomnieć, że fundusze otrzymane z MKOl IBF przekazał w 2005 r. pięciu konfederacjom kontynentalnym. Zadeklarował wolę IBF pozostawania organizacją transparentną, skoncentrowaną na swoich projektach i zjednoczoną pod jednolitym kierownictwem.

Na marginesie dodajmy, że poza tym Gunalan — między innymi - zachwala nowy system punktacji i forsuje pogląd, że badminton jest jedną z najbardziej ekstremalnych dyscyplin sportowych, czego dowodzi nadzwyczajna, maksymalna prędkość smeczowanej lotki (342 km/godz. u mężczyzn i 296 km/godz. u kobiet; co przewyższa zdecydowanie maksymalną prędkość piłki w tenisie) oraz fakt, że zawodnik niekiedy smeczuje 10 lub więcej razy w trakcie jednej wymiany. O takich, przywoływanych przez Gunalana wydarzeniach mających promować badminton, jak mianowanie Ambasadorem Badmintona Sally Yeh, donosiliśmy w naszych wiadomościach.

Ze względu na to, że konflikt pomiędzy władzami EBU i IBF ma także swój "polski trop", zwróciliśmy się z prośbą o wypowiedź do zaangażowanych w te wydarzenia kandydatów do władz EBU, pełniących czy to dawniej, czy obecnie, najwyższą funkcję w polskim badmintonie.

WYPOWIEDŹ MICHAŁA MIROWSKIEGO, PREZESA POLSKIEGO ZWIĄZKU BADMINTONA

- Jak informowaliśmy 19 stycznia w naszym serwisie, kandydujesz na wiceprzewodniczącego EBU. Co wpłynęło na tę decyzję?

- Tworzy się koalicja krajów europejskich dążąca do zacieśnienia kontaktów pomiędzy EBU a IBF i jednocześnie zmian we władzach EBU. W istniejącym na dziś układzie władzy w Europejskiej Unii Badmintona Polskę reprezentuje Pani Jadwiga Ślawska-Szalewicz. Na etapie zgłaszania nominacji, układ dwóch Polaków kandydujących na to samo stanowisko zabezpiecza obecność Polski we władzach EBU, bez względu na opcję zwycięską.

- Co będzie główną osią programu Prezesa PZBad jako kandydata w kwietniowych wyborach?

- Utrzymanie silnej pozycji Europy we współpracy z IBF, dążenie do podniesienia rangi turniejów organizowanych w Europie, intensywniejszą wymianę zawodników i trenerów w Europie, dążenie do zwiększenia ilości pracowników etatowych biura EBU w celu intensyfikacji działalności bieżącej i utrzymanie silnej pozycji Polski w Europie i w EBU, w tworzeniu której duża była rola pani Jadwigi Ślawskiej-Szalewicz.

- Na stanowisko wiceprzewodniczącego EBU kandyduje również (z rekomendacji Rady EBU) piastująca to stanowisko Jadwiga Ślawska-Szalewicz. Obecnie EBU ma dwoje wiceprzewodniczących: drugim jest Szkot T. Ritchie Campbell, którego kadencja upływa jednak dopiero w 2007 r. Oznacza to, że do fotela wiceprezesa kandyduje dwoje Polaków, którzy będą ze sobą konkurować. Z materiału PAP, z którym można się zapoznać na stronach portalu Onet.pl oraz  BadmintonNews wynika, że działania polskich kandydatów nie są skoordynowane. Czy tak musiało się stać?

- Kwestie proceduralne i terminy zgłoszenia nie dawały czasu na szersze konsultacje przed zgłoszeniem nominacji. Pozostawała decyzja czy na stanowisko wiceprezydenta poza panią Ślawską ma kandydować osoba z Polski czy też innego kraju europejskiego. Moje stanowisko w tej sprawie, i sytuację Polski w EBU, omówiłem z panią Jadwigą Ślawską-Szalewicz podczas konstruktywnego i rzeczowego spotkania w trakcie MMPJ w Łącku.

- Wspomniane materiały PAP sugerują, że bierzesz udział w rebelii przeciwko władzom EBU. Tak się składa, że niedawno otrzymaliśmy drogą elektroniczną od sekretarza generalnego EBU Briana Agerbaka artykuł nt. konfliktu pomiędzy EBU i IBF. Z tekstu wynika, że konflikt pomiędzy kierownictwami obu organizacji jest bardzo poważny. Czy rzeczywiście doszło do podziału na dwa obozy i Polski Związek Badmintona znajduje się wśród stronników przywódców IBF?

- Prawdą jest że tworzy się silna opozycja wobec obecnych władz EBU. Osią centralną tej opozycji są państwa które mają swoją reprezentację w IBF. Na obecnym etapie konsultacji i rozmów układ sił nie jest jeszcze w pełni skrystalizowany. Dużo więcej będzie wiadomo po Mistrzostwach Europy w Grecji. Poza krajami, które na dzień dzisiejszy już zdeklarowały kierunek swojej polityki, jest dużo kluczowych państw Europy, których decyzje co do stanowiska odnośnie kwietniowych wyborów będą podejmowane w najbliższej przyszłości. Przesłanki stojące za zgłoszeniem mojej nominacji na stanowisko wiceprezydenta EBU wyjaśniłem powyżej. W Grecji również jestem umówiony na rozmowę z prezydentem EBU Tomem Bacherem.

- PAP wymienia z nazwy pięć krajów europejskich, których federacje miałyby tworzyć wspólny front przeciwko władzom EBU, zgłaszając kontrkandydatów w nadchodzących wyborach. Są to Bułgaria, Grecja, Polska, Szkocja i Rosja. Na zakończonych właśnie Międzynarodowych Mistrzostwach Polski Juniorów grali — poza Polakami — wyłącznie zawodnicy ze Szkocji Rosji i Ukrainy. Czy to nie oznacza przypadkiem, że doszło do cichego bojkotu imprezy z powodu zaliczenia Polski do "rebeliantów"?

- Mistrzostwa w Łącku były bardzo dobrze przygotowane i stały na dobrym poziomie sportowym. W poprzednich latach udział ekip zagranicznych był różny w różnych latach. W Łącku mistrzostwa były rozgrywane po raz pierwszy, co też może nie być bez znaczenia. Będziemy czynić starania, aby w przyszłości liczba ekip zagranicznych stale rosła.

- Przypuszczam, że internauci korzystający z anglojęzycznych serwisów badmintonowych nie mają najlepszego mniemania o obecnej pracy odpowiednich służb informacyjnych IBF. W ubiegłym roku witryna EBU podniosła zdecydowanie swój poziom, podczas gdy strona IBF po przeprowadzce biura tej organizacji z Anglii do Malezji wyraźnie podupadła. Co więcej, na zawodach organizowanych przez IBF doszło do skandalicznych zaniedbań organizacyjnych. Mistrzostwa świata rozgrywano w podmuchach wiatru, losowanie gier mieszanych w tej imprezie trzeba było powtórzyć, bo zapomniano o jednej z par. Przez szereg miesięcy lista rankingowa IBF zawierała liczne błędy, prowadzące do krzywdzenia zawodników przy kwalifikacjach do turniejów. O tym wszystkim donosiliśmy w naszym serwisie, tak jak niedawno o skandalicznej obsłudze przez IBF losowania do otwartych mistrzostw Szwajcarii. Czy to wszystko nie świadczy o tym, że to w IBF dzieje się źle i tym samym w konflikcie obu wielkich organizacji poparcie należy się EBU?

- Zmiana siedziby biura IBF oraz zmiana władz na pewno miała wpływ na działanie tej organizacji i rzeczywiście, dostrzec można w niektórych jej działaniach większe i mniejsze błędy, które muszą zostać poprawione, i które należy wskazywać dla lepszego funkcjonowania badmintona na świecie. Myślę, że w tym zakresie, poza potrzebną krytyką i bez tracenia z pola widzenia bardzo ważnego dla Polski dobra EBU, światowej organizacji badmintona również należy się wsparcie w okresie reorganizacji.


WYPOWIEDŹ JADWIGI ŚLAWSKIEJ-SZALEWICZ, WICEPRZEWODNICZĄCEJ EBU

- Kandyduje Pani na stanowisko wiceprezesa EBU (informowaliśmy o tym w naszym serwisie 19 stycznia br.). Co wpłynęło na Pani decyzję?

- Na stanowisko wiceprezydenta EBU byłam wybrana w roku 2005. W roku 2006  EBU Council zaproponował moją reelekcję, na co wyraziłam zgodę.

- Co będzie główną osią Pani programu jako kandydata w kwietniowych wyborach?

- Jako wiceprezydentowi EBU podlegają mi sprawy rozwoju Europy oraz realizacja programów, które zostały opracowane przez mnie w latach 2001-2005, gdy pracowałam w EBU jako Dyrektor ds. Rozwoju.

1. Program dla Szkół (School Project).

2. Program  dla Regionów (EBU Regional Projects).

3. Doposażenie w sprzęt Związków Badmintona, które biorą udział w Mistrzostwach Europy gr. B, takich jak Helvetia Cup czy Finlandia Cup (Equipment support).

4. Europejski Program Przygotowań zawodników do Igrzysk Olimpijskich Pekin 2008 (SOTX EPOF 2008). W roku 2005 odbyło się 5 zgrupowań dla 16 utalentowanych  zawodników i zawodniczek wyselekcjonowanych spośród zawodników z całej Europy, którzy startowali w zawodach takich jak Mistrzostwa Europy Juniorów, Finlandia Cup oraz międzynarodowych mistrzostwach poszczególnych państw wchodzących w system EBU Junior Circuit, w tym German Junior Open, czy też Dutch Junior).

5. Organizacja Letniej Europejskiej Szkoły badmintona (EBU Summer School).

6. EBU system edukacji dla trenerów (EBU coach education).

Stosowne informacje na ten temat można znaleźć na stronie EBU www.eurobadminton.org.

Obecnie programy te realizujemy wspólnie z nowo wybranym Dyrektorem ds. Rozwoju Davidem Cabello (prezesem Hiszpańskiego Związku Badmintona).

Polska również skorzystała z jednego z programów w latach 2003 — 2004, gdy w trzech szkołach w Słupsku, Płocku i Głubczycach pracował trener zagraniczny Günther Huber.

- Z materiału PAP, z którym można się zapoznać na stronach portalu Onet oraz BadmintonNews, wynika, że wystawienie polskich kandydatów nie było skoordynowane. Czy może to przynieść negatywne skutki?

- EBU w swoim biuletynie z listopada 2005 r. w pozycji EBU Annual Delegates Meeting poinformowało o dacie Kongresu oraz o tym, kto będzie ubiegał się o reelekcję z EBU Council. Znajduje się tam również moje nazwisko. Informacja była opublikowana również na stronie www.eurobadminton.org (oprócz tego, że wszystkie związki badmintona otrzymały ją drogą elektroniczną).

O nominacji p. Michała Mirowskiego nie byłam przez PZBad poinformowana. Sam fakt nominacji nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem, natomiast ogólna sytuacja w Europie jest przedstawiona szczegółowo na stronach www.eurobadminton.org i dotyczy konfliktu na linii IBF — EBU. Ja reprezentuję EBU Council, który obecnie pracuje.

- Tak się składa, że niedawno otrzymaliśmy drogą elektroniczną od sekretarza generalnego EBU Briana Agerbaka artykuł nt. konfliktu pomiędzy EBU i IBF. Z tekstu wynika, że konflikt pomiędzy kierownictwami obu organizacji jest bardzo poważny. Czy rzeczywiście doszło do podziału na dwa obozy i Polski Związek Badmintona znajduje się wśród stronników przywódców IBF?

- Tak.

- Po czyjej stronie jest racja w konflikcie na linii EBU - IBF? Czy chodzi głównie o pieniądze?

- To nie jest tylko i wyłącznie sprawa pieniędzy. To jest sprawa chęci podporządkowania Europy aktualnemu wiceprezydentowi IBF, urzędującemu członkowi IBF, p. Punch Gunalanowi z Malezji (w listopadzie 2005 r. przeniesione zostało biuro IBF z Anglii do Kuala Lumpur), który za wszelką cenę chce wymienić aktualnie pracujących członków EBU Council, którzy mają swoje zdanie w sprawie Europy strzegąc jej niezawisłości, na ludzi, którzy będą mu bezwzględnie podlegli. Stąd nasze spojrzenie na sprawy Europy i jej przyszłości znacznie różni się od stanowiska p. Punch Gunalana.

Wypowiedzi zebrał Janusz Rudziński

Zdjęcie 1. Michał Mirowski i Punch Gunalan podczas wizyty tego ostatniego w Warszawie.
Zdjęcie 2. Jadwiga Ślawska-Szalewicz z medalem EBU.

Fot. © BadmintonZone.pl, Jadwiga Ślawska-Szalewicz (archiwum)

jr

© BadmintonZone.pl | zaloguj