|
2015-03-21,
Arłamów
Samuraje powstrzymali polską szarżę
Adam Cwalina i Przemek Wacha (fot. 1.) z impetem natarli w finale otwartych mistrzostw Polski w badmintonie na duet japoński Kenta
Kazuno/ Kazushi Yamada (fot. 2.). Pragnący zdobyć trzeci raz z rzędu tytuł mistrzowski Polish Open, najlepsi obecnie polscy debliści prowadzili w pierwszym secie już 14:9 i 15:11, po czym zaczęli seryjnie tracić punkty i przegrali 19:21.
W drugiej odsłonie zapaść nastąpiła już wcześniej, przy prowadzeniu biało-czerwonych 7:4 i seta, a tym samym mecz, wygrali reprezentanci Kraju Kwitnącej Wiśni 21:12. — Dzisiaj zagraliśmy słabo — przyznał w wywiadzie opublikowanym na Facebooku Badzine Poland Przemek Wacha. Od stanu 15:11 w pierwszym secie — jak objaśnił — w grę naszego debla wkradło się trochę nerwowości, a Japończycy przyśpieszyli. Porażkę debla, na którego sukces liczono, obserwowała na miejscu zaledwie garstka polskich kibiców oraz VIP-y (w tym kierownictwo PZBad) rozlokowane przy stolikach obok kortu. Na trybunach hali w Arłamowie około połowę widzów podczas finałów stanowili zagraniczni zawodnicy. Brak większej liczby naszych kibiców (Arłamów ma położenie peryferyjne, noclegi są tam w dodatku bardzo drogie) kontrastuje z sytuacją podczas wcześniejszych otwartych mistrzostw Polski rozgrywanych w Warszawie. Na szczęście finały były transmitowane bezpośrednio przez TVP Sport, co dało jakąś szansę utrzymania większej widowni choćby w ten sposób. Następna edycja zawodów również ma być rozegrana w Arłamowie. W finale singla mężczyzn Duńczyk Emil Holst (fot. 3.) nie zdołał przerwać dobrej passy turniejowej Malezyjczyka Liewa Darena (fot. 4.), pogromcy Michała Rogalskiego. - Uważam, że to był dla mnie dobry turniej - powiedział nam Malezyjczyk, dodając: - W szczególności nie spodziewałem się wygrać po zeszłotygodniowym Swiss Open, więc cieszę się ze zwycięstwa. Tym bardziej że omal nie przegrałem w ćwierćfinale (Liew obronił w spotkaniu z Duńczykiem Rasmusem Fladbergiem dwie lotki meczowe w trzecim secie – przyp. red.). Malezyjczykowi przypadł też do gustu Arłamów: - Muszę powiedzieć, że to miejsce jest bardzo dobre. Naprawdę mi się podoba, jest świetne, i na szczęście za rok przyjadę tutaj, aby bronić tytułu. Tryumfatorką singla kobiet została bezapelacyjnie 30-letnia Karin Schnaase (fot. 5.) (Niemcy). Została rozstawiona z numerem 1, ale męczyła się troszkę w pierwszej rundzie z Wiktorią Słobodjaniuk (Rosja). Potem nie oddała już żadnego seta ani Białorusince Alesji Zajcewej, zresztą zawodniczce Hubala Białystok, ani mającej już szczyt kariery za sobą, ale wciąż groźnej Petii Nedełczewej (Bułgaria), ani Anastazji Czerwiakowej (Rosja), ani wreszcie startującej dość regularnie od kilku lat w międzynarodowych turniejach w Polsce Ukraince Mariji Ulitinie. W trakcie meczu finałowego Niemce pomagał swoimi radami trener reprezentacji Polski Jacek Hankiewicz. - Jestem bardzo szczęśliwa ze zwycięstwa w tym turnieju, to znaczy dla mnie wiele, ponieważ to mój pierwszy tytuł mistrzowski – powiedziała BadmintonZone.pl Karin Schnaase. — Dobrze było zagrać w Polsce, w ładnej okolicy z ładnym hotelem – wszystko było bardzo dobre – podsumowała Niemka. Na dwa tytuły mistrzowskie chrapkę miała reprezentantka Indii Pradnya Gadre. Pierwszy zdobyła w deblu w parze z N. Sikki Reddy. Równie dobrze prezentowała się w finale gry mieszanej, gdzie jednak — wraz ze swoim partnerem, Akshayem Dewalkarem, natrafiła na twardych przeciwników w osobach Chan Peng Soon/ Goh Liu Ying (Malezja). Malezyjczycy to para z najwyższej światowej półki, która jednak dopiero wraca do topowego obiegu po kontuzji Goh. Powrót zaczął się udanie, gdyż malezyjski duet wybronił w pierwszej partii sześć lotek setowych i wygrał 28:26, a w drugiej nie załamał się, przegrywając 8:14 i zdobył mistrzostwo z wynikiem 21:18. Oceniając występy Polaków w wypowiedzi dla Badzine Poland trener Jacek Hankiewicz przede wszystkim chwalił debel Cwalina/Wacha oraz Mateusza Dubowskiego. Był także zadowolony z debla Miłosz Bochat/ Paweł Pietryja i niezłej gry Michała Rogalskiego. Niezły pojedynek rozegrała także jego zdaniem Weronika Grudzina, jednak nie miała szans na pokonanie silnej Rosjanki. Trener najbardziej był rozczarowany postawą Adriana Dziółki, który nie wykorzystał dobrego losowania. Hankiewicz był także nieco zawiedziony grą miksta Pietryja/ Aneta Wojtkowska, ale liczy na poprawę, gdy nabiorą doświadczenia. Zawody charakteryzowała relatywnie mała liczba startujących Polaków oraz liczne walkowery. To ostatnie "zjawisko" przybrało szczególnie karykaturalne rozmiary w deblu kobiet, gdzie oddano siedem meczów walkowerem. Doprowadziło to do sytuacji, że w tej kategorii trzy pary (z Tajpeju, Rosji i Uzbekistanu) dostały się do ćwierćfinału bez rozegrania choćby jednego meczu. Między innymi z powodu niewyleczonej kontuzji zrezygnowała w ostatniej chwili ze startu w Arłamowie nominalnie największa gwiazda turnieju, czyli brązowa medalistka olimpijska Nina Wisłowa (Rosja). Łącznie oddano aż 16 meczów walkowerem. Dane statystyczne mówią także o tym, że średni czas trwania meczu był najdłuższy w singlu panów (35,27 min), następnie w deblu pań (31,81), deblu mężczyzn (27,75), singlu kobiet (27,19) i mikście (26,03). Statystyczny mecz (całościowo) trwał 30,11 min. Zob. też Zaćmienie wschodzącego słońca. Wyniki finałów (21.03.2015) Gra
pojedyncza mężczyzn Gra
pojedyncza kobiet Gra
podwójna mężczyzn CHAN Peng Soon/ GOH Liu Ying (Malezja) — Akshay DEWALKAR/ Pradnya GADRE (Indie) 28:26 21:18 (0:39). 41. Otwarte mistrzostwa Polski (41st Yonex Polish Open 2015). Turniej kategorii International Challenge. Pula nagród 15 tys. dolarów. Arłamów, 18-21.03.2015. Zob. wyniki w serwisie tournamentsoftware.com i wyniki Polaków. Fot. © Janusz Rudziński (live) jr |
|
| © BadmintonZone.pl | zaloguj | |