2012-08-11
Rozmowa z trenerem KNJ

BadmintonZone: Trener kadry juniorów miał zostać wyłoniony na drodze konkursu. Czy wiesz, kto oprócz ciebie ubiegał się o to stanowisko?

Robert Kowalczyk: Ciężko jest mi powiedzieć w tej chwili, kto ubiegał się o to stanowisko. Ze mną wstępne rozmowy były prowadzone w marcu br. podczas Indywidualnych Mistrzostw Polski Juniorów i Młodzieżowców w Głubczycach. Tam zostały nakreślone wstępne zasady pracy z juniorami na rok 2012 i dalej.

BadmintonZone: Czy współpracowałeś już wcześniej z Dorotą Danielak i Piotrem Skrzekiem, którzy mają być Twoimi asystentami? Na czym będzie polegała ich rola?

Robert Kowalczyk: Owszem miałem już przyjemność pracy z Dorotą, niejednokrotnie prowadziliśmy wspólnie zgrupowania Kadry Wojewódzkiej Juniorów (KWJ). Z Piotrem zaś nie pracowałem nigdy. Ostatnimi czasy na Podkarpaciu powstał mocny ośrodek medalistów mistrzostw Polski w różnych kategoriach. To świadczy, że jest robiona dobra robota. Liczę na to, że przyda się pomocna dłoń właśnie z tego rejonu Polski.

BadmintonZone: W styczniu br. powstała komisja ds. przygotowania programu szkolenia badmintona w Polsce. W jej skład weszli trenerzy: Andrzej Klej, Jacek Hankiewicz, Leszek Jagodziński i Marian Stelter. Czy jako trener kadry juniorów i juniorów młodszych będziesz współpracował z komisją i w jakim zakresie?

Robert Kowalczyk: Z tego, co wiem, komisja jest odpowiedzialna za wypracowanie modelu szkolenia na przyszłość. Jeśli zostanie wypracowany taki model pracy, to myślę, że współpraca będzie obowiązkiem nie tylko trenera kadrowego ale również wszystkich prowadzących zajęcia w badmintona. Zresztą z Andrzejem Klejem, Leszkiem Jagodzińskim, Jackiem Hankiewiczem współpracuję na bieżąco. Choć przyznam, że najwięcej korzystam z wiedzy Andrzeja Kleja. Jego wiedza zarówno teoretyczna, jak i praktyczna, jest ogromna. Zawsze chętnie się nią dzieli, a ja z tego korzystam. Liczę, że podczas poszczególnych akcji będzie można skorzystać z pomocy ww. trenerów.

BadmintonZone: W wywiadzie „100 dni prezesa” Marek Krajewski krytykował poprzedni model pracy z juniorami mówiąc: „Mamy inną koncepcję w porównaniu do dotychczasowej. Polegała ona na tym, że pod turniej juniorów, który był za dwa lata, układało się pracę szkoleniową. Dochodziło do absurdów, że do kadry szkoleniowej siedemnastolatków powoływało się piętnastolatków, bo za dwa lata wystąpią w turnieju, mając lat siedemnaście.” Jaki model pracy z juniorami będziesz forsował? Jak widzisz swoją nową rolę?

Robert Kowalczyk: Było dokładnie tak, jak powiedział prezes, tylko jako takiego szkolenia nie było. Opieraliśmy pracę na pracy w klubach. Teraz jest sporo możliwości szkoleniowych: Ośrodki Szkolenia Sportowego Młodzieży (OSSM), KWJ, Szkoły Mistrzostwa Sportowego, Program Talent. Wszystko wskazuje na to, że do reprezentacji będą trafiać po dużej selekcji sami najlepsi. I to oni będą reprezentować nas na dużych imprezach sportowych. Według mnie najlepszym modelem pracy jest praca stacjonarna, zgrupowanie wszystkich najlepszych zawodników w jednym miejscu, w jakimś ośrodku. Zapewnienie im przede wszystkim nauki, treningów, startów międzynarodowych. Jednak ciężko będzie uzyskać takie warunki na początku. Moją rolą będzie pomoc w wychwytywaniu największych talentów, doskonaleniu ich umiejętności, aby mogli trafić następnie do ośrodka warszawskiego, gdzie będą mieli okazję doświadczać wyższej formy szkolenia. 

BadmintonZone: Prezes mówił w tym samym wywiadzie: „Ile było osób dobrze zapowiadających się, potem zostawiało się ich samym sobie, by sięgnąć znów po młodszych — pod turniej, pod olimpiadę młodzieży, pod punkty. Przez to ci pierwsi, mając lat dziewiętnaście, nie mając dalszych perspektyw, rezygnują z gry.” No właśnie. Co zrobić, aby młodzi zawodnicy, w których już się trochę zainwestowało, nie odchodzili? Jakie warunki należy spełnić?

Robert Kowalczyk: Tak jak powiedziałem, ostatnimi czasy warunki się poprawiają. Zawodnicy po ukończeniu szkoły zostają przypisani do Programu Talent, OSSM-ów. Wybrane osoby dostają szansę trenowania z najlepszymi seniorami w ośrodku.

BadmintonZone: Padły również słowa: „Musimy koniecznie zweryfikować pracę w SMS-ach w Głubczycach i Płocku, dostaliśmy już sygnał z MSiT, że w przyszłym roku tych szkół może nie być, bo nie spełniają pokładanych nadziei.” Czy te dwie placówki będą funkcjonować w nadchodzącym sezonie?

Robert Kowalczyk: To raczej pytanie nie do mnie. Można spekulować, że MSiT szuka wszędzie oszczędności i będzie próbowało zweryfikować SMS-y. Tak jak powiedziałem, nie do mnie należy ocena.

BadmintonZone: W nadchodzącym sezonie miały funkcjonować, wedle wstępnych założeń prezesa PZBad, cztery ośrodki szkoleniowe dla juniorów: Warszawa, Białystok, Słupsk oraz Straszęcin. Czy te plany znajdą pokrycie w rzeczywistości? Jakie będą główne ośrodki szkoleniowe dla juniorów?

Robert Kowalczyk: Tak jak powiedziałem, najlepiej byłoby zgrupować całą reprezentację juniorską w jednym miejscu, zapewnić im szkołę, trening, starty zagraniczne i w kraju, mieć ich cały czas pod okiem. Myślę jednak, że to jest model, do którego będziemy dążyć w przyszłości. Póki co, działać to będzie to na zasadzie OSSM, KWJ, Programu Talent. W których miastach? Pewnie pozostanie Warszawa, Białystok, Słupsk, Straszęcin.

BadmintonZone: Kto będzie korzystał z Programu Talent i na jakich zasadach?

Robert Kowalczyk: Jak wiemy, obecnie mamy kadrę A i B. Kadra A to nasi olimpijczycy, B to ich zaplecze. W Talencie będą starsi zawodnicy, tacy jak np. Szymoniak, Rogalski, Prądziński. To wynika jakby ze struktury organizacyjnej. Starsi trafiają do Talentu, młodsi – do OSSM. Co nie oznacza wcale, że nie można przyporządkować do Talentu młodszego zawodnika. Sens w tym, żeby jak największą liczbę zawodników objąć finansowaniem. A plany szkoleniowe można ułożyć indywidualnie dla każdego i łączyć te programy tak, aby zawodnik skorzystał najwięcej.

BadmintonZone: Jak oceniasz start juniorów na tegorocznych MMPJ w Płocku? Według zarządu PZBad zawodnicy zagrali na niskim poziomie. Podzielasz tę opinię? Jeśli tak, z czego wynika taka sytuacja? Co należy według ciebie zmienić?

Robert Kowalczyk: W Płocku główne skrzypce grali Francuzi, Rosjanie, Austriacy. Z naszego teamu najbliżej medalu był Dominik Ziętek w parze z Magdaleną Witek, decydujący set przegrali 18:21. Mieliśmy 5 ćwierćfinałów. Poziom nie był wysoki, a mimo wszystko nasi odpadali po kolei w pierwszych rundach. Myślę, że trzeba ustabilizować szkolenie, postawić na najlepiej zapowiadających się juniorów, dać im szansę i z cierpliwością poczekać na wyniki. To oczywiście będzie się wiązało ze sporym nakładem środków finansowych. W dzisiejszym sporcie przestaje rządzić przypadek. Poświęcenie, talent, ciężka praca prowadzą do sukcesu, ale musi być również stabilizacja finansowa. Nie może być tak, jak kiedyś, że plany były ogromne, a w decydującym momencie nie było nic.

BadmintonZone: Co nowego wnosi odświeżony regulamin sportowy dla juniorów? Czy te zmiany oceniasz jako pozytywne?

Robert Kowalczyk: Na to pytanie odpowiem krótko.  Zmiany szykowały się już dawna, a czy to przyniesie planowany efekt, czas pokaże.

BadmintonZone: Czy juniorzy, trenerzy juniorów powinni uczestniczyć w letnich szkołach BE? W tym roku nikt z Polski nie bierze udziału w tego typu szkoleniu. Dlaczego?

Robert Kowalczyk: Oczywiście, że powinni. Podczas takich szkoleń jest możliwość bycia na bieżąco z różnymi nowinkami, które proponują trenerzy europejscy. Myślę, że teraz z większą uwagą będziemy śledzić terminy ww. akcji i w miarę możliwości brać czynny udział.

BadmintonZone: W jakich turniejach nadchodzącego sezonu wystartują polscy juniorzy?

Robert Kowalczyk: Plany szkoleniowe KNJ są dość rozbudowane, aby nasi juniorzy mogli się ogrywać i doskonalić swoje umiejętności na arenach międzynarodowych. Jednak w 2012 roku, roku Igrzysk Olimpijskich, zrozumiałą rzeczą jest, że musieliśmy postawić na seniorów. Ich sukces w dużej mierze przekłada się na środki, a co za tym idzie rozwój młodzieży. O szczegółach realizacji planu juniorskiego będziemy mogli mówić wtedy, kiedy będzie miało ono pokrycie w środkach finansowych. Więcej będę mógł powiedzieć, kiedy rozpocznie się nowy rok kalendarzowy 2013.

 

Robert Kowalczyk (ur. 1975).

Absolwent AWF we Wrocławiu.

Od czerwca 2012 r. trener główny kadry narodowej juniorów i juniorów młodszych. Nauczyciel wychowania fizycznego z kilkunastoletnim stażem. W latach 2003-2008 trener kadry narodowej juniorów młodszych.

Swoją przygodę z badmintonem zaczął w piątej klasie szkoły podstawowej (Victoria Sianów). Największe sukcesy sportowe: brązowy medalista Indywidualnych Mistrzostw Polski Seniorów w grze pojedynczej, podwójnej i mieszanej. Trzykrotny drużynowy wicemistrz Polski, wielokrotny brązowy medalista Drużynowych Mistrzostw Polski w Badmintonie. Trzykrotny złoty medalista Akademickich Mistrzostw Polski: w grze pojedynczej, podwójnej i w drużynie.

Od wielu lat związany z Hubalem Białystok, gdzie rozwija się i doskonali umiejętności zawodnicze i trenerskie, za co wdzięczny jest prezesowi klubu – Lechowi Szargiejowi.

W 1999 r. założył Uczniowski Klub Sportowy Kometa Sianów, gdzie rozpoczął pracę na własny rachunek.

Współpracował z wieloma złotymi medalistami Mistrzostw Polski Juniorów i Młodzieżowców, m.in.: Adrianem Dziółko, Patrykiem Szymoniakiem, Jackiem Kołumbajewem, Anetą Wojtkowską czy Anną Narel, którzy przedzierali się przez wiele trudności, aby grać w badmintona. Choć nie przypisuje sobie sukcesu tych młodych ludzi, cieszy się, że miał okazję z nimi pracować. Myśli, że nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

pola

© BadmintonZone.pl | zaloguj