|
2015-01-11,
Changzhou
Długie nosy* z Jeleniej Góry w chińskiej lidze badmintona
Na łamach BadmintonZone gościmy dzisiaj wpis Justyny i Przema, którzy realizują swoją badmintonową pasję w odległych dla nas – kulturowo i geograficznie – Chinach.
Kilka dni temu cały świat świętował rozpoczęcie Nowego Roku 2015! W Chinach również, chociaż kalendarz księżycowo-słoneczny ciągle pokazuje rok 2014. Chiński Nowy Rok 2015 — rok owcy — będziemy świętować dopiero pod koniec lutego 2015, dlatego też turniej drużynowy w naszym mieście Changzhou był turniejem 2014 roku, mimo że zakończył się w miniony weekend. Niespełna pół roku temu rozpoczęła się Liga miasta Changzhou 2014, które jest położone około 160 km na południe od Szanghaju i liczy niespełna 4 mln mieszkańców. Jest również miastem partnerskim Jeleniej Góry, z której pochodzimy. Coroczny turniej rozgrywa się pomiędzy wszystkimi klubami badmintona zarejestrowanymi w Changzhou (obecnie 22 kluby). Turniej podzielono na dwie grupy A i B, w każdej po 11 drużyn. Z tego względu, że jesteśmy od 6 lat rezydentami w Chinach, mamy możliwość pełnoprawnego uczestnictwa w tego typu rozgrywkach. Co prawda ograniczenia czasowe, wynikające z wykonywanego przez nas zawodu, zazwyczaj nie pozwalały nam na uczestnictwo w lidze, natomiast w tym roku terminy złożyły się szczęśliwie i nie kolidowały z naszą pracą.W tym roku wystąpiliśmy w konkurencyjnych drużynach. Justyna w 龙飞扬俱乐部 (long fei yang ju le bu), Przemek w 劲羽混搭俱乐部 (jin yu hun da ju le bu). Obydwa kluby na co dzień bardzo się przyjaźnią, jednak kiedy dochodzi do bezpośredniego starcia na korcie, nie ma sentymentów ☺. Każdy walczy o wygraną. W skład każdego meczu wchodziły następujące gry: singiel męski, dwa deble męskie i dwie gry mieszane. Zdecydowano o takim zestawie gier, ponieważ, tak jak wszędzie, tak i w Chinach jest deficyt na dziewczyny w badmintonie. Turniej rozegrany został w hali 中奥 (Zhong Ao), która liczy sobie szesnaście boisk i jest jedną z kilkudziesięciu takich hal dostępnych w naszym mieście. Wybór na co dzień jest więc spory, dlatego też nie można narzekać na badmintonową nudę lub brak sparingpartnerów. Jako ciekawostkę należy wspomnieć, że największą pojedynczą halą, na której graliśmy, była hala w Nanning z 32 kortami. Z tego względu, że nastała już chińska zima, a ogrzewania w rejonie, w którym mieszkamy, nie ma ☹, niejednokrotnie gramy w temperaturach ok. 5°C. Halowe zimno skutecznie zwalczają wszechobecne termosy z gorącą wodą, zieloną herbatą oraz nieodzowny element ubioru, jakim są... kalesony. Wydaje się to śmieszne, ale właśnie w taki sposób mężczyźni chronią się przed halowym zimnem. Kalesony zastępują najlepsze markowe dresy i nikogo tu ten widok nie dziwi. W lato natomiast temperatury na hali „rozpieszczają” nas w drugą stronę, dobrze ponad 40°C. Tegoroczne rozgrywki zakończyliśmy na miejscu 5-8. Całkiem nieźle. Za rok się poprawimy ☺. Korzystając z okazji, życzymy Wam dużo zdrowia, sił i sukcesów w badmintonowych zmaganiach w Nowym Roku 2015! *Długie nosy – tak mówią Chińczycy na obcokrajowców z zachodu. Justyna Słomka |
|
| © BadmintonZone.pl | zaloguj | |