|
2012-08-01,
Londyn
Wielki mecz polskiego miksta w ćwierćfinale Igrzysk
Nadia Zięba i Robert Mateusiak byli w Londynie o krok od osiągnięcia kolejnego największego sukcesu w dziejach polskiego badmintona, po tym jak 21 kwietnia zdobyli mistrzostwo Europy. Polacy dotrzymali kroku parze
chińskiej — Xu Chen, Ma Jin — notowanej na drugim miejscu listy światowej,
niestety w trzecim secie nie wykorzystali lotki meczowej.
Spotkanie z Chińczykami zapowiadało się jako ciężka przeprawa, nieomal mission impossible. Chińczycy w swojej grupie eliminacyjnej rozprawili się, nie tracąc ani jednego seta, z przeciwnikami klasyfikowanymi wyżej od Polaków i niekiedy bardziej utytułowanymi. Z drugiej strony Mateusiak i Zięba potrafią stawić czoła Azjatom (zob. w naszym serwisie Badmintoniści wygrywają, siatkarze przegrywają, 31.07.2012), a i sami zajmowali nawet przez chwilę pierwsze miejsce w rankingu światowym. Polscy miksiści od początku spotkania byli skupieni i spokojni. Pierwszy set przebiegał przy wyrównanej grze, gdzie największe kłopoty naszym zawodnikom reprezentującym na co dzień Hubala Białystok (a w lidze duńskiej mistrzowski Team Skælskør-Slagelse) sprawiały smecze Xu i… własne – pojedyncze — niewymuszone błędy; poza tym akcje rozgrywali na szczęście z dużą swobodą i rozsądnie. Przełomowy moment pierwszej partii nastąpił przy stanie 16:15 na korzyść reprezentantów Kraju Środka. Robert zakończył akcję swoim firmowym, efektownym atakiem przechwytującym przy siatce. Polacy wyrównali, a za chwilę akcja Nadii przy siatce, błąd Chinki i smecz Roberta z głębi kortu w stronę bezradnego Xu dały Biało-Czerwonym prowadzenie 19:16. Chińczycy odrobili jeden punkt, ale potem Xu źle odebrał return Zięby i Polacy uzyskali trzy lotki setowe, prowadząc 20:17. Za chwilę naszym kibicom przypomniały się zapewne dawne niewykorzystane szanse naszego miksta, potrafiącego trwonić w końcówkach setów kluczowych meczów na igrzyskach olimpijskich lub mistrzostwach Europy kilkupunktową przewagę i setbole lub meczbole. Albowiem po prostym błędzie w wykonaniu skrótu przez Mateusiaka i – w następnej wymianie – przechytrzeniu Polaka sprytnym zagraniem Chinki — Xu i Ma byli bliscy wyrównania. Na szczęście Chińczycy przy trzeciej lotce setowej popełnili błąd i mogliśmy odetchnąć. Polska objęła prowadzenie 1:0. Drugi set rozpoczął się od uzyskania kilkupunktowej przewagi przez Xu i Ma. Nadia i Zico mieli większe niż w poprzedniej partii kłopoty ze smeczami Chińczyka i nie potrafili tej straty odrobić. Mimo wszystko utrzymywali wysoki poziom gry, niewystarczający jednak, by dogonić poważnych pretendentów do olimpijskiego złota. Chińczycy zgarnęli seta 21:16. Trzeci akt dramatu rozpoczął się od błędów Chińczyków (2:0 dla Polski), którzy jednak za chwilę z nawiązką odrobili straty i przejściowo objęli prowadzenie. Nasi reprezentanci pokazali jednak, że są nadal w znakomitej dyspozycji. Po pięknej akcji Polaków zakończonej zbiciem Nadii znad siatki objęli oni prowadzenie 4:3. Za chwilę kolejny punkt zdobył Zico, sprytnie mijając swym zagraniem Chińczyków — 5:3. Następny punkt zaliczył zbiciem znad siatki: 6:3. Wprawdzie Ma i Xu momentami zbliżali się na jeden punkt straty do Polaków, ale na przerwę Biało-Czerwoni zeszli prowadząc 11:9. Po przerwie gra układała się po myśli Polaków, słabszy okres gry miała Chinka, którą cechuje nie najlepsza odporność psychiczna. Polscy miksiści prowadzili 16:12 i zdawało się, że stoimy w obliczu historycznego wyczynu naszego duetu. Niestety nastąpił okres słabszej gry Biało-Czerwonych, którzy pozwolili rywalom otrząsnąć się z niepewności, odzyskać spokój. Ma i Xu zdobyli sześć punktów z rzędu, obejmując prowadzenie 18:16. Tej straty Polacy nie potrafili zniwelować, a po ścięciu Xu Chińczycy uzyskali pierwszą lotkę meczową – 20:18. Biało-Czerwoni nie załamali się. Pierwszego meczbola obronili po smeczu Roberta. Przy drugim Chińczycy wściekle natarli, ale Zico i Nadia bronili się wręcz genialnie i doczekali się ścięcia Xu w siatkę. Chińczyk stracił opanowanie: za chwilę zasmeczował na olbrzymi aut i Polacy uzyskali meczbola – 21:20 – stając przed życiową szansą. W tym momencie zadrżał nawet z wzruszenia głos komentującego w TVP2 (razem z Marcinem Cisowskim) mecz Dariusza Zięby (męża Nadii), nieskorego przecież do okazywania większych emocji. Niestety Polacy nie wykorzystali wielkiej szansy wynikającej także z tego, że Chińczycy byli bardzo zdenerwowani. Nadia zagrała dość dokładnie krótki serw na Ma, ta odpowiedziała płaskim atakiem po prostej. Żadna z par nie chciała wyrzucić lotki w górę, żadna nie mogła też zaatakować w dół. Na drajw z polskiej strony Xu odpowiedział z bekhendu płaskim uderzeniem na bekhendową stronę ustawionego w głębi kortu Mateusiaka. Niestety – ku zawodowi widowni (z wyjątkiem Chińczyków oczywiście) — płaskie zagranie bekhendowe Roberta trafiło w siatkę. Teraz Ma serwowała na Nadię, która wywaliła return na niespotykany niemal w przypadku naszej zawodniczki duży aut. Przy lotce meczowej zawiódł Robert, grając return w siatkę. Radością mogli więc eksplodować Chińczycy. Końcówkę Polacy przegrali na własne życzenie, nie dając zdenerwowanym Chińczykom szansy na popełnienie błędu. Jednak w przekroju całości widowiska Mateusiak i Zięba rozegrali niesamowity mecz, przyciskając do muru mikst numer dwa na świecie. Mecz mozna odtworzyć w serwisie internetowym TVP. Wynik Xu Chen/ Ma Jin (ChRL, 2) – Robert Mateusiak/ Nadia Zięba
(Polska) 19:21 21:16 23:21 (1:05) Fot. © BadmintonPhoto.com (archiwum) jr |
|
| © BadmintonZone.pl | zaloguj | |