2014-06-06, Warszawa
Kto szkodzi reprezentacji? Komentarz
W swoich wypowiedziach opublikowanych na stronie Polskiego Związku Badmintona jego prezes, Marek Krajewski, poświęcił nieco uwagi „konkretnemu portalowi”.
Ze względu na to, że nazwa owego „portalu” padła w pytaniu (nr 15), a także na inne szczegóły, wiadomo, że chodzi o BadmintonZone.pl.

Przeanalizujmy wypowiedź prezesa (widoczna na ilustracji niżej).
1/ "Nie chciałbym odpowiadać na temat każdego portalu internetowego, który pisze o badmintonie, ponieważ nie każdy portal to Gazeta, a nie każdy piszący to dziennikarz".

A ja nie chciałbym być złośliwy, więc poprzestanę na zapisaniu sobie tej złotej myśli prezesa.

2/  "Rozumiem, że można mieć osobiste urazy do zarządu, a osoby z nim związane poprzez niepochlebne sformułowania leczą swoje kompleksy, ale trzeba pamiętać że czym innym są "osobiste wycieczki", a czym innym działanie na szkodę reprezentacji".

Co do kierowania się osobistymi urazami do zarządu, to redakcja Badmintonzone.pl dysponuje dowodami, że jest całkiem odwrotnie i to właśnie w łonie prezydium zarządu PZBad występują objawy mowy nienawiści wobec redaktora naszego serwisu informacyjnego. Z wyżej cytowanego zdania prezesa Krajewskiego wynika zresztą, że kompleksy leczą osoby z nim (czyli z zarządem) związane. Wątpię jednak, by to prezes miał na myśli. Nieskładne formułowanie zdań jest charakterystyczne dla zarządu PZBad. Z osławionej uchwały nr 43 tegoż zarządu wynikało wszak (wskutek bełkotliwych sformułowań), że "zarząd PZBad kazał Łogoszowi, by ten nie realizował planu szkoleniowego (sic!), zawodnik się do tego nie zastosował (ergo: realizował plan) i za to go ukarano" (zob. Kary dla... polskich badmintonistów-olimpijczyków).

Trzeba mieć tupet, by "działanie na szkodę reprezentacji" zarzucać — kompletnie bezzasadnie — dziennikarzom z BadmintonZone.pl, jeśli się samemu wysmażyło z kolegami z zarządu i opublikowało na oficjalnej stronie PZBad taki produkt jak wspomniana uchwała nr 43. Krótko po skandalu z azjatyckimi badmintonistkami na IO w Londynie, który zepsuł reputację badmintona, panowie z zarządu związku postanowili nagłośnić rzekome przewinienia polskich zawodników i uderzyli w kwiat reprezentacji, karząc najlepszych badmintonistów bez dokładnego zbadania sprawy i rozmowy z "oskarżonymi".

Tupetu jednak zarządowi nie brakowało i dawniej. Przemawiający swego czasu w jego imieniu na zjeździe PZBad wiceprezes Arkadiusz Kawecki (zob. Wiceprezes PZBad demaskuje BadmintonZone) zaatakował BadmintonZone.pl za "przekazanie" uchwały nr 43 "do innych mediów". Pytałem wówczas: To znaczy, jak zarząd PZBad publikuje coś na swojej stronie, to nie jest to przekazywanie do innych mediów, a kiedy robi to BadmintonZone.pl, to jest to przekazywanie? Dziwne było to, że zarząd krytykował Badmintonzone.pl za poinformowanie o uchwale, tym bardziej że opublikował ją sam wcześniej na własnej stronie.

3/ "Wielu spośród potencjalnych naszych sponsorów śledzi i weryfikuje pojawiające się wpisy i świadomie podejmuje decyzje o sponsorowaniu lub niereprezentacji, której środowisko robi czarny PR".

"Czarny PR" to jedno z ulubionych zaklęć prezesa Krajewskiego. Lubi szafować tym wytrychem bez żadnych podstaw (zob. komentarz Kto robi czarny PR?). A na miejscu potencjalnych sponsorów też bym weryfikował te — jak to nazywa prezes — wpisy. Jaki jednak ma sens w całości zdanie o śledzeniu i weryfikacji, trudno mi dociec.

4/ "Poza tym, Ci którzy słyszeli komentarze podczas Drużynowych Mistrzostw Europy niech sobie odpowiedzą na pytanie, czy działanie przedstawicieli wymienionego portalu jest korzyścią dla dyscypliny?"

Sprawą komentarzy "słyszanych" podczas DME zajmiemy się w kolejnej publikacji nt. wypowiedzi prezesa Krajewskiego.

Zob. też Szczerość prezesa Polskiego Związku Badmintona.

***

Na początku swojej wypowiedzi prezes Krajewski zastanawiał się, "co ten konkretny portal robi dobrego dla dyscypliny". Czyżby miał na myśli nie dyscyplinę sportu, lecz dyscyplinę rozumianą jako autokratyczne rygory narzucane w związku? W takim razie zła wiadomość dla prezesa: serwis BadmintonZone.pl jest od niego niezależny, a nasze priorytety nie zawsze są zbieżne.

Fot. (1) © Paweł Staręga (archiwum); żródło ilustracji (2): materiały PZBad.

Janusz Rudziński

© BadmintonZone.pl | zaloguj