2013-01-29,
Warszawa
Prezes Krajewski w telewizji
Prezes Polskiego Związku Badmintona, Marek Krajewski (fot.), wystąpił niedawno na posiedzeniu sejmowej Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki z prezentacją dotyczącą badmintona.
Zachęcamy do obejrzenia materiału telewizyjnego zawierającego m.in. wystąpienie prezesa. Posiedzenie komisji zarejestrowała TVP Parlament i można tam obejrzeć obrady i wysłuchać, co miał do powiedzenia prezes Krajewski oraz posłowie i wiceminister Półgrabski. Materiał powinien być bardzo interesujący dla osób zaangażowanych w działania na rzecz polskiego badmintona. W trakcie posiedzenia wypowiadają się: przewodniczący komisji Ireneusz Raś (Platforma Obywatelska), podsekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki Tomasz Półgrabski, członkowie komisji — Małgorzata Niemczyk (PO), Kazimierz Moskal (Prawo i Sprawiedliwość), Wojciech Ziemniak (PO), członkowie parlamentarnego zespołu ds. promocji badmintona — Zbigniew Dolata (PiS, przewodniczący zespołu), Arkady Fiedler (PO), prezes PZBad Marek Krajewski oraz wiceprezes PZBad Zbigniew Wojciechowski (fot. niżej). Dodajmy, że Niemczyk i Moskal również są członkami wspomnianego zespołu ds. promocji badmintona. Tematem interesującej nas części posiedzenia komisji była informacja Ministra Sportu i Turystyki oraz Prezesa PZBad nt. działalności związku i planów na przyszłość. Obiecujący wstęp wygłosił wiceminister Półgrabski (nagranie: 09:15). Powiedział m.in., że związek ma pewien pomysł na upowszechnienie dyscypliny. Ja uważam, że ten sport doskonale się wpisuje w strategię ministerstwa sportu dotyczącą upowszechniania sportu. To jest taki sport, który może trafić do każdej szkoły, do każdej sali gimnastycznej i łatwo się go nauczyć. Jest dla dzieci przyjemny, bezpieczny (...), rozwijający wszechstronnie i tutaj widzę duże szanse (...) jeśli rzeczywiście masowo ludzie zaczęliby grać w badmintona, a wiemy, że powoli taka moda na badmintona jest. Przypominam, że mamy coraz więcej obiektów sportowych, (...) hal — (...) to pewnie ten wynik sportowy, przy założeniu, że będzie dobry system wyławiania talentów, identyfikacja, później szkolenie, na pewno się uda. Półgrabski datuje początek polskiej badmintonowej obecności na igrzyskach na Sydney (2000), co nie jest ścisłe, gdyż Polacy startowali od samego początku (nie licząc turniejów pokazowych), czyli od Barcelony (1992). Prezentację poprzedziło wyświetlenie filmu stworzonego przed Igrzyskami Olimpijskimi w Londynie z własnej inicjatywy przez agencję Add Creative, przedstawiającego w efektowny sposób treningi kadry. Prezes Krajewski wskazał na znane niewątpliwie naszym Czytelnikom zalety badmintona i opisał niewykorzystany potencjał rozwojowy tej dyscypliny w Polsce widoczny chociażby przez porównanie statystyk z krajami sąsiednimi (Czechy, a zwłaszcza Niemcy), wzmiankował także o pozycji badmintona w Danii. Omówił działania PZBad, w tym osiągnięcia regionalne (Świętokrzyskie), wspominając nawet o turniejach rodzinnych. Przede wszystkim mówił jednak o upowszechnieniu badmintona w szkołach i perspektywach wyczynowych, olimpijskich. Na koniec zaprosił słuchaczy na międzynarodowe mistrzostwa Polski, które odbędą sie w marcu w Warszawie. Otwierając dyskusję, przewodniczący Raś (36:50) wybił na plan pierwszy kwestie blokowania malowania linii do badmintona w halach oraz wsparcia wspomnianych mistrzostw. Jako pierwszy w dyskusji zabrał głos poseł Moskal (37:45). Powtórzył argumenty o niektórych zaletach badmintona (np. niskie koszty) i pytał ministerstwo o rozmowy z telewizją nt. większego dostępu na antenę dyscyplin innych niż piłka nożna i siatkówka. Ponadto dodał niejako łyżkę dziegciu do beczki miodu prezesa Krajewskiego, wspominając, że "tak dobrze nie ma w całej Polsce". Posłanka Małgorzata Niemczyk (40:40) wskazała na problemy "w terenie" i — niewątpliwie jako specjalistka od siatkówki — niemożność pogodzenia w wielu przypadkach linii do siatkówki (rygorystyczne przepisy) i badmintona. Później w małą dyskusję z Niemczyk wdał się prezes Krajewski — zainteresowanych odsyłam do odpowiednich fragmentów nagrania TVP Parlament. Poseł Dolata (42:25), jak przystało na przewodniczącego parlamentarnego zespołu ds. promocji badmintona, wystąpił — przynajmniej w sferze retoryki — jako największy spośród mówców entuzjasta tej dyscypliny sportu. Zwróćmy uwagę na fragment, który spotkał się później z ripostą: Chciałbym zapytać o to, czy ministerstwo na podstawie tych propozycji, które przedstawił zarząd Polskiego Związku Badmintona, ma w planach przygotowanie (...) kompleksowego programu rozwoju tej dyscypliny sportu. Myślę, że zwłaszcza po Igrzyskach Olimpijskich w Londynie, gdzie rzeczywiście otarliśmy się o medal, że brakowało pewnie, żeby ta lotka przeleciała, dwóch centymetrów, to na tle mizerii innych dyscyplin sportowych badminton wypadł bardzo dobrze. Dolata uważa również, że "ten zarząd (PZBad — przyp. red.) rzeczywiście przejawia bardzo dużą aktywność w promowaniu badmintona w Polsce". Do wypowiedzi Dolaty odniósł się później wiceminister Półgrabski (51:05). Nie ministerstwo jest od budowania strategii dla sportu "badminton". (...) Od tego jest (...) związek (...), który ma przyjść, przedstawić nam pewną koncepcję, pewien pomysł na rozwój, a my w dyskusji, czy w jakimś porozumieniu, zastanowimy się, czy podejmiemy decyzję o wysokości środków, za pomocą których można tę strategię zrealizować.(...) Pan poseł użył takiego słowa, że "badminton w porównaniu do innych sportów" (...). Ja bym chciał usłyszeć, (...) jakie te sporty w tym Londynie, żeby pan już wymienił je enumerytawnie, się tak nie sprawdziły, które są złe i które należy nie finansować, (...) bo chętnie przed tą dyskusją bym to usłyszał (...). Jeśli chodzi o międzynarodowe mistrzostwa Polski (...) to też jest kwestia pozyskania przez związek sponsorów. Wiem, że kiedyś był przecież taki sponsor — jedna z firm telekomunikacyjnych. Ten turniej był znany, uznany, odbywał się właśnie w ośrodku przygotowań olimpijskich w Spale i myślę, że pan prezes jest sprawnym manadżerem, więc to pewnie mu zajmie jakiś mniejszy niż większy czas, żeby przekonać do tego dobrego projektu jakąś firmę. Komentarz Wystąpienie prezesa Krajewskiego na posiedzeniu komisji sejmowej przypadło mi do gustu. Chodzi już nie tylko o to, że prezentacja nie zagubiła się — co zdarzyło się Krajewskiemu nieszczęśliwym zrządzeniem losu na ostatnim zjeździe PZBad. Ważne, że przedstawił atuty badmintona w sposób moim zdaniem adekwatny do sytuacji i audytorium. W planach zarządu PZBad zostały też uwzględnione sugestie dotyczące kluczowych kwestii rozwoju badmintona w Polsce, które formułowaliśmy zwłaszcza w okresie nadzwyczajnego zjazdu PZBad w 2011 roku. Wprawdzie prezes nie ustrzegł się pewnych uproszczeń i nieścisłości, a niektórzy mogliby wypomnieć mu prześlizgnięcie się nad kłopotliwymi kwestiami i pominięcie słabości. Jednak moim zdaniem wystąpienie było rzeczowe i utrzymane we właściwym tonie, nie byłoby właściwe pokazywanie własnych słabości. Z rzeczowym wystąpieniem prezesa w Sejmie kontrastowała informacja na ten temat zamieszczona na stronie PZBad. Pisałem już o tym w poprzednim komentarzu. Czy zamiast peanów w stylu trenera Jarząbka nie należało dać linku na TVP Parlament w celu umożliwienia zapoznania się z rzeczywistym przebiegiem posiedzenia? Czy zamiast przedwczesnego tryumfalizmu i zachwytów nad samym sobą ("nasze działania zyskują uznanie tak znamienitych postaci życia politycznego naszego kraju i mogą liczyć na ich poparcie") nie należało np. podziękować na stronie PZBad autorom i producentom filmu wykorzystanego przez prezesa w Sejmie albo tym wszystkim pasjonatom, których osiągnięciami legitymował się prezes (zresztą słusznie, bo reprezentował tam cały PZBad) w swym wystąpieniu? Ciekawsze od wystąpienia prezesa, który generalnie powtarzał tezy znane w środowisku badmintonowym, były opinie wygłaszane przez innych uczestników posiedzenia lub to, czego w nich nie było. Trudno mi się zgodzić z cytowaną wyżej opinią posła-przewodniczącego Dolaty o aktywności zarządu PZBad w promowaniu badmintona. Oczywiście nie wszystko co robi w tej sprawie zarząd PZBad jest złe, wręcz przeciwnie, ale public relations, za które odpowiada od dawna w zarządzie wiceprezes Arkadiusz Kawecki (na fot. wyżej pierwszy z prawej obok prezesa Krajewskiego), budzi grozę swoim poziomem. Ostatnia publikacja na stronie PZBad potwierdza, że nic się tu nie zmieniło na lepsze. Riposta wiceministra Półgrabskiego na pełną dobrych intencji, ale nieco niezręczną wypowiedź posła Dolaty, obnażyła też słabości zbyt roszczeniowej postawy, gdzie oczekuje się, że ministerstwo załatwi pewne sprawy za związek. Należy się także wystrzegać deprecjonowania w wystąpieniach innych dyscyplin sportu. Moim zdaniem — a polegam tu na swojej pamięci — można się tu było wiele nauczyć na przykładzie stylu wypowiedzi Jadwigi Ślawskiej-Szalewicz, która jako prezes PZBad nie dawała się sprowokować mediom do krytyki konkurencyjnych dyscyplin. Fot. © Agnieszka Pugacewicz, Paweł Staręga (archwium) Janusz Rudziński |
|
© BadmintonZone.pl | zaloguj |