2018-12-27
Pieniądze szczęście dają
Tai Tzu Ying (fot.) i Kento Momota, jedynki światowego rankingu, z wygranych w 2018 roku zarobili więcej niż ktokolwiek przedtem.

Kolejny rok z rzędu portal Badzine ułożył listę 50 najlepiej zarabiających badmintonistów. Dane, które przedstawił Don Hearn, zostały obliczone na podstawie wysokości wygranych na wszystkich turniejach zaliczanych do rankingu BWF, w tym m.in.: imprezy BWF World Tour, Korea Masters, turnieje Super 100, mistrzostwa Azji, jak i International Challenge. Wszelkie dodatkowe przychody od sponsorów, jak również otrzymane za mecze pokazowe i występy w zawodowych ligach, takich jak w Indiach, Malezji, Indonezji oraz Chinach, nie zostały uwzględnione przy tworzeniu list. Dla par mikstowych oraz deblowych zakłada się, że dzielą one zyski na pół. Co interesujące, okazało się, że w tym roku najlepsi zawodnicy zabrali ze sobą do domu dużo więcej pieniędzy niż ci z poprzednich lat.

Światowi liderzy, Tajwanka Tai Tzu Ying oraz Japończyk Kento Momota, przygarnęli po ponad 407 tys. dol. (ok. 1,5 mln zł). Dotychczas największą sumą pieniędzy mógł szczycić się Chińczyk Chen Long. W 2015 roku zgromadził 298 413 dol. (ponad 1,12 mln zł).

Najwyżej notowana na liście postać badmintona europejskiego to Hiszpanka Carolina Marin na miejscu 19. z kwotą 151 850 dol. (ok. 571 200 zł).

W zeszłym roku jedyny pobity rekord dotyczył najwyższej w historii kwoty osiągniętej przez specjalistę (w tym przypadku specjalistkę) gier podwójnych. Jednak chociaż wynik Chen Qingchen z 2017 roku wciąż nie został pobity, debliści w tym roku nadal inkasowali na dużą skalę. Uprzednio specjaliści gier podwójnych najwyżej sklasyfikowani na liście byli zawsze beneficjentami jednocześnie miksta i debla, tak jak Chen Qingchen, Zhao Yunlei, Yoo Yeon Seong albo Zhang Nan. W tym roku debliści/miksiści byli bardziej skoncentrowani na jednym rodzaju gier, a jednak kwoty zgarnięte przez czołowe pary robią wrażenie. Trzy duety przełamały barierę 400 tys. dol. (ok. 1,5 mln zł) a Zheng Siwei/ Huang Yaqiong nawet osiągnęli ponad pół miliona dolarów (przeszło 1,88 mln zł).

Oczywiście podłożem tego wszystkiego są główne imprezy roku: począwszy od kategorii Super 100, a kończąc na Mistrzostwach Azji, w 2018 roku można było łącznie wzbogacić się o 14,4 mln dol. (ponad 54 mln zł). Stanowi to ponad 37 milionów złotych więcej niż w roku ubiegłym. Jedenastu badmintonistów uzyskało sumę pieniędzy powyżej 200 tys. dol. każdy (ponad 752 tys. zł), a 28 czołowych zawodników z listy co najmniej 100 tys. dol. (ponad 376 tys. zł). Wcześniej nigdy nie spotkaliśmy się z więcej niż pięcioma zawodnikami z kwotą przekraczającą 200 tys. dol. (752 tys, zł), jedynie w 2015 roku mieliśmy 23 badmintonistów, którzy zarobili ponad 100 tys. dol. (376 tys. zł). 
Jednak nie każdy, kto zakończył ciężki i owocny rok na korcie, był w stanie zarobić tyle, ile sobie wymarzył. Dziewiętnastu zawodników kończących sezon w ścisłej dziesiątce rankingu światowego zabrało ze sobą wygraną mniejszą niż 50 tys. dol. (188 tys. zł), a niecałe 20 tys. dol. (75 tys. zł) to z kolei najmniejsza kwota zarobiona przez zawodnika z czołowej dziesiątki rankingu BWF.

W drugiej tabeli w analizie Badzine możemy też zauważyć postęp w stosunku do 2008 roku, kiedy to Superseries po raz pierwszy zaoferowało pół miliona dolarów (ok. 1,88 mln zł) w finałach sezonu. Najbardziej wysunięta kolumna po prawej stronie pokazuje ilość pieniędzy zarobionych przez 50. zawodnika na liście rankingowej. Wyniki potroiły się z okładem od roku 2008, sugerując, że szeregowi zawodnicy także dostają więcej niż 10 lat temu.

Fot. © BadmintonPhoto.com (archiwum)

© BadmintonZone.pl | zaloguj