2018-02-10, Kobyłka
Priorytet: działanie długofalowe
Wywiad z trenerem kadry narodowej Michałem Łogoszem.

MARTYNA ŻMIJEWSKA: Jak ocenia pan swoją pracę w kadrze i co już udało się panu osiągnąć?

MICHAŁ ŁOGOSZ: Podsumowując ostatnie 8-9 miesięcy pracy w kadrze, mogę stwierdzić, że pracuje mi się bardzo dobrze. Wprowadziliśmy trochę inną jakość. Wiem dokładnie, jaki mamy cel i razem z naszą ekipą po prostu do niego dążymy. Warto wspomnieć też o naszych młodych zawodnikach, którzy w ostatnim czasie niesamowicie się rozwinęli i poczynili znaczne postępy. To w nich pokładamy największe nadzieje.

M.Ż.: Jaki ma pan kontakt z zawodnikami kadry? Wielu z nich to przecież pana dobrzy znajomi. Jak udaje się wam wspólna praca?

M.Ł.: Zawodnicy od początku mnie znali, mój temperament i podejście do badmintona. Bez problemów potrafią odnaleźć się ze mną w relacji trener-zawodnik – w końcu są przecież profesjonalistami. To też ich zasługa, że w naszym gronie panuje tak miła atmosfera. Nie ulega wątpliwości, że jako trener potrafię zarówno pochwalić, jak i być bardzo surowym. Razem z Przemkiem Wachą chcemy nauczyć naszych zawodników, że bardzo ważne jest wzajemnie zaufanie. My jako szkoleniowcy mamy już jakiś plan, koncepcję i chcemy, by zostało to jak najlepiej wykonane. Nasi podopieczni muszą nam wierzyć, że działamy na ich korzyść. Oczywiście prowadzimy też z nimi dialog. Jeżeli są jakieś problemy, to rozmawiamy o nich, staramy się być partnerami dla zawodników.

M.Ż.: Jakie ma pan sposoby na zmotywowanie swoich zawodników, gdy są zmęczeni i odczuwają brak sił?

M.Ł.: Generalnie na samym początku ustaliliśmy, że wszystko, co się dzieje w kadrze, zostaje w kadrze. Jeżeli są problemy, to rozmawiamy. Nikogo nie faworyzujemy ani nie krzywdzimy. Z Przemkiem Wachą jesteśmy też dobrze mentalnie przygotowani na tego typu sytuacje. Sami dawniej byliśmy zawodnikami i znakomicie wiemy, jak się przeżywa kryzysy, co się dzieje w głowie i ciele. Dzięki naszemu doświadczeniu doskonale widzimy poprzez obserwację, co się dzieje z naszymi podopiecznymi i w jakiej są formie. Każdy z nich może do nas przyjść i powiedzieć, że jest zmęczony, i my to jak najbardziej rozumiemy. Razem uzgadniamy odpoczynek czy przerwę. Jednak muszę przyznać, że rzadkością jest, by zawodnik sam z siebie prosił o wolne.

M.Ż.: Na co zwraca pan największa uwagę podczas treningu? Na co kładzie się największy nacisk u zawodników? Praca nóg? Technika? Taktyka?

M.Ł.: Nie da się ściśle określić, na co kładziemy obecnie nacisk. Na wszystko! (śmiech). Powiem tak: obejmując stanowisko trenera kadry, chciałem się skupić na tym, by zawodnicy podnieśli swój poziom badmintona. Zależało mi zarówno na podwyższeniu umiejętności technicznych, jak i taktycznych. Szczególnie skupiamy się na młodych zawodnikach, bo to właśnie oni są przyszłością polskiego badmintona.

M.Ż.: Jakie ma pan plany wobec kadry narodowej na najbliższy rok? Jakie są cele i założenia?

M.Ł.: Moją misją, planem jest, by w przeciągu najbliższych 2-3 lat każdy z kadrowiczów rozwinął się badmintonowo. Zależy nam, by z powrotem wskoczyć na europejski poziom, który prezentowała przez dekadę nasza poprzednia reprezentacja w składzie m.in. z Nadią Ziębą i Robertem Mateusiakiem. Marzy mi się, żebyśmy osiągnęli nawet lepsze wyniki od nich. Obecnie mamy wielu młodych, bardzo utalentowanych zawodników. Wykonują oni ogrom ciężkiej pracy. To na nich teraz mi najbardziej zależy. Jeżeli chodzi o cele, to nie chciałbym przyjmować jakichś krótkoterminowych planów. Jeżeli zdobędziemy dobre miejsca na mistrzostwach Europy w najbliższym czasie, to będę się niezmiernie cieszył, ale nie one są teraz najważniejsze. Przede wszystkim chciałbym, żeby zawodnicy ciągle się rozwijali i byli coraz to lepszymi sportowcami.

Fot. © Janusz Rudziński, BadmintonZone.pl (archiwum)

© BadmintonZone.pl | zaloguj