2017-10-12, Kopenhaga
Deblowy coming out
Od kilku dni w Danii Kamilla Rytter Juhl (z prawej) i Christinna Pedersen (fot.) są na ustach wszystkich. Nie, nie chodzi o wyniki sportowe. Duńskie badmintonistki postanowiły publicznie ujawnić, że od 8 lat tworzą parę nie tylko na korcie. Internet wrze.


W tym tygodniu ukazała się książka opowiadająca o sukcesach tych dwóch utytułowanych zawodniczek.
Książka (Det unikke makkerskab — Wyjątkowe partnerstwo, aut. Rasmus M. Bech), owszem, głównie o badmintonie, ale Kamilla i Christinna postanowiły w końcu publicznie przyznać się do tego, że również i poza kortem tworzą parę. Od 2009 roku!

W tym tygodniu duńskie badmintonistki udzielają setek wywiadów, są zapraszane do telewizji śniadaniowych, radia. W Internecie tysiące komentarzy, od zwykłych gratulacji, poprzez słowa niedowierzania, albo przecież wiedzieliśmy od tym od dawna. I znów kolejne wywiady, gdyż chyba same zawodniczki są zaskoczone poziomem reakcji na tego newsa.

- Jesteśmy bardzo szczęśliwe, że możemy już mówić o tym głośno. Tak. Po 8 latach naszego związku. Jesteśmy w takim momencie naszych karier, że ta informacja nie powinna nam zaszkodzić — mówiła w telewizyjnych wywiadach Kamilla Rytter Juhl.
Dziękujemy za wszystkie gratulacje i ciepłe słowa. To niesamowite. Jesteśmy przeszczęśliwe.
Trudno w to uwierzyć, ale ja czuję, że te wszystkie reakcje, gratulacje to lepsze niż medal olimpijski
— dodała.

Ale komentarze w Internecie nie dają dziewczynom spokoju.... bo wszystkich interesuje jedno — dlaczego zwlekały tak długo? Osiem lat. Przez te lata tylko rodzina i zaufane środowisko badmintonowe znały prawdę.


Żyjemy w Danii, w 2017 roku- komentują internauci. To fakt. Trudno bowiem znaleźć bardziej liberalny kraj niż Dania, zwłaszcza w odniesieniu do związków homoseksualnych. Tu możliwe są nawet śluby kościelne dla osób tej samej płci.

- Przez te wszystkie lata badmintonowej kariery nie chciałyśmy być postrzegane inaczej niż jako badmintonistki. Poza tym podróżowałyśmy w wiele miejsc, gdzie związki tej samej płci nie są akceptowane. Bałyśmy się o swoje bezpieczeństwo. Teraz możemy sobie pozwolić, by wybierać, na które turnieje chcemy i możemy jeździć. I zwyczajnie cieszymy się, że wychodząc z tego studia, możemy trzymać się za ręce jak wszystkie inne pary — tłumaczyły w TV2 szczęśliwe Dunki.

Fot. © 1.2. — BadmintonPhoto.com, 3.-4. — Janusz Rudziński, BadmintonZone.pl (archiwum)

Magdalena Kojder

© BadmintonZone.pl | zaloguj